Bronisław Czerw. Wywód przodków.

Ostatnio była cisza, ale blog był, jest i będzie. Tematy są, czasu mniej ale powoli do przodu. Tak więc, do meritum.

O rodzinie i przodkach ze strony Czerwiów można przeczytać tutaj:

https://toztoprzodek.wordpress.com/2017/09/15/rodzina-czerwiow-od-ojcowa-do-wysocic/

skanuj0014

Mój dziadek Bronisław Czerw (1925-1989), o którego przodkach mowa.

Podobnie jak w poprzednim wpisie, podzielę przodków Bronisława, na dwie części, przodków jego ojca Andrzeja Czerwia 1888-1970 oraz matki Agnieszki z domu Jakubek 1886-1956.

Jak możemy przeczytać w poprzednim wpisie, Czerwiowie, praktycznie w każdym pokoleniu mieszkali w innej miejscowości, dlatego też przodków Andrzeja Czerwia znajdziemy w kilku miejscowościach na północ od Krakowa, począwszy od Promnika w okolicach Ojcowa, a na Czaplach Wielkich, w bliskiej okolicy Miechowa skończywszy.

Andrzej z Agnieszką do Wysocic, przeprowadzili się z pobliskich miejscowości. Po parcelacji dóbr na Witkórce w Wysocicach, ok 1900 roku, osiada tam rodzina Czerwiów z nastoletnim synem Andrzejem. Podobna sytuacja dotyczyła prawdopodobnie Jakubków. Nie udało się tego potwierdzić, jednak w późniejszym czasie, mieszkało tam również rodzeństwo Agnieszki, co może na to wskazywać. Z drugiej strony Andrzej po ślubie pracował w Rzeplinie przy pilnowaniu lasu. Podejrzewam więc, że przez jakiś czas po ślubie mogli tam mieszkać. Akt ślubu pomoże w rozwiązaniu tej zagadki.

Andrzej Czerw czyli mój pradziad

Andrzej był synem Andrzeja Czerwia oraz Marianny Żuchowicz.

Przodkowie osoby Andrzej Czerw

Wywód przodków Andrzeja Czerwia (kliknij aby powiększyć)

Rodzina Zuchowicz/Żuchowicz

Najstarsze ślady Zuchowiczów znalazłem w Prominku Czajowskim (dzisiejsze okolice Prądnika Korzkiewskiego), w okolicach Ojcowa. Zuchowicze byli tam papiernikami. Zawód ten uprawiało bardzo wielu mieszkańców okolicznych wsi. Znajdujemy też wśród nich młynarzy i stolarzy.

Z Promnikiem jest pewien problem. Na dzisiejszych mapach znajdziemy tylko Prądnik Korzkiewski, na prawym brzegu rzeki Prądnik. W starych dokumentach występuje Promnik. Promnik Dziedziczny, Promnik Czajowski i Promnik Korzkiewski. Wsie położone na terenie parafii Smardzowice i Korzkiew. Ze spisu ludności wynika, że były to osobne wsie.

W Promniku Dziedzicznym, w parafii Korzkiew, znajdujemy Papiernię pod nr 2 gdzie Jan Zuchowicz i Kunegunda z Kasperkiewczów (to nazwisko mam również w innej gałęzi) mają 17-letniego syna Kazimierza. Tutaj z pewnością mamy jakieś nieścisłości z wiekiem rodziców lub Kazimierza. Patrząc na inne dokumenty, wynika, że raczej chodzi o wiek Kazimierza.

Przypomnę jeszcze, że obok, w karczmie w Promniku Dziedzicznym znajdujemy Sebastiana, protoplastę Czerwiów, którego prawnuk ożenił się z prawnuczką Kazimierza. Odbyło się to w zupełnie innej miejscowości, mianowicie w Grzegorzowicach Małych.

503

Promnik Dziedziczny. W karczmie pod nr 1 znajdujemy Sebastiana, służącego, protoplastę Czerwiów. Pod nr 2, w papierni, mieszka Jan Żuchowicz z żoną Kunegundą i synem Kazimierzem.

Wróćmy do Żuchowiczów. Drugą interesująca mnie rodzina znajduje się w Promniku, w parafii Smardzowice, w chałupie pod nr 22. Mamy tam Antoniego i Reginę z Jendyków z 14-letnim synem Kazimierzem. Którzy z nich są rodzicami mojego 5xpradziada Kazimierza, nie jestem w stanie na razie ustalić. Numer urodzenia domu jego pierwszych dzieci, wskazuje na opcję pierwszą, jednak są też powiązania z drugą rodziną. W Archiwum w Katowicach są niewiele starsze księgi ze Smardzowic, więc mam nadzieję, że za jakiś czas uda się rozwiązać tą zagadkę.

W 1805 roku w pobliskiej parafii Biały Kościół, mój przodek Kazimierz Żuchowicz bierze ślub z Barbarą z Chrzanowskich (pisownia różna). Do 1819 występuje w Promniku jako papiernik, poczym znika. W 1840 roku, jedno z jego dzieci, Dominik bierze ślub w oddalonych o 14 km Grzegorzowicach Małych (parafia Sieciechowice). Podejrzewam, że Kazimierz, jako papiernik, mogł tam otrzymać zatrudnienie. Wspomniany Dominik, swieżo poślubiwszy wdowę po Antonim Madeju, Małgorzatą Szostek z Lasków Dworskich, początkowo mieszka w Wysocicach a potem znów w Grzegorzowicach Małych. Po śmierci Małgorzaty ok 1869 roku ma jeszcze dwie żony. W 1870 roku poślubia Katarzynę z Kaczmarczyków (siostrę mojej 4xpra Marianny Słaboń z Kaczmarczyków) i po jej szybkiej śmierci, Mariannę ze Sternalskich w roku 1872.

Syn Dominika i Małgorzaty, Józef urodzony w 1842 roku, w Wysocicach, wziął ślub 1862 roku w Grzegorzowicach Małych z Małgorzatą ze Słaboniów. Tam też prawdopodobnie mieszkali przez całe swoje życie. Ich córka Marianna Zuchowicz w 1882 roku wychodzi za mojego 2xpradziada Andrzeja Czerwia i około 1900 roku przeprowadzają się z Grzegorzowic Małych do Wysocic, na świeżo rozpareclowane dobra, dziś znane jako przysiółek Wiktórka.

Szperając w internecie z łatwością można znaleźć wielu Żuchowiczów, któzy nadal mieszkają w okolicach Smardzowic.

Rodzina Słaboń

Rodzina chłopska z Grzegorzowic Małych. Najstarszym przedstawicielem jest Jan Słaboń zmarły w roku 1771 jako stulatek (przyjamnieniej według księdza). Jego syn Stanisław urodzony w 1742 roku miał cztery żony: Justynę z Bełdów, zmarłą zaledwie po roku pożycia, Agnieszkę z Chwastków, Mariannę z Marców oraz Zuzannę z Jeburów. W tym czasie urodziło mu się w sumie 17! dzieci. Wszystko wskazuje na to, że nie ma tutaj żadnej pomyłki i nie połączyłem przypadkowo dwóch różnych Stanisławów. Jego syn Kacper urodzony w 1803 roku, a mój 4xpradziad, był jego 15! dzieckiem, a trzecim z ostatnią żoną Zuzanną. Kacper miał zaledwie dwie żony: Annę z Sokołów i moją 4xprababkę Mariannę z Kaczmarczyków (nie mylić z Kaczmarczykami z moich poprzednich wpisów). Kacper musiał pracować w różnych miejscach, ponieważ jego córka Małgorzata rodzi w 1841 roku w Szreniawie, odległej od Grzegorzowic o 20 km. Jednak po tym epizodzie, wrócił do Grzegrzowic. Jego córka Małgorzata bierze tam ślub w roku 1862 ze wspomnianym już Józefem Żuchowiczem. Słaboniowie nadal mieszkają w tych okolicach.

Rodzina Karczmarczyk/Kaczmarczyk/Kaczmarz

Rodzina z Lasków Dworskich, położonych zaraz obok Grzegorzowic. Bardzo odległa dla mnie rodzina, ponieważ pochodziła z niej moja 4xprababcia, Marianna Słaboń z Kaczmarczyków, urodzona w roku 1816. Przez tą gałąź dotarłem jednak do moich, aktualnie najodleglejszych przodków. Najstarszy znany mi Kaczmarczyk to Walenty zmarły w roku 1672, mój 10xpradziad. W roku 1648 jemu i jego żonie Agnieszce rodzi się Wojciech. W tym czasie, jako miejsce ich zamieszkania podaje się Grzegorzowice, ale podejrzewam, że Laski, jako oddzielna wieś mogła pojawić się później. W 1671 roku w kościele w Sieciechowicach bierze ślub z Eufemią Smędzidzym urodzoną w roku 1649. Dzieki temu udało się poznać imiona innych 10xpradziadów, rodziców Eufemii a mianowicie Adama Smędzidyma i jego żonę Ewę Młynarz, córkę młynarza z Grzegorzowic. Dzieckiem Wojciech i Eufemii był Stanisław urodzony w 1672 roku. Ze związku z Katarzyną Stachułą (ślub w roku 1699) miał syna Jakuba urodzonego w 1705 roku. Umiera w 1780 roku już w Laskach Dworskich. Jego syn Kacper, urodzony w roku 1733, z pierwszej żony Apolonii, w 1761 roku bierze ślub z Zofią Zberek z pobliskiego Lesieńca. Umiera w 1797 roku w Laskach Dworskich. W 1777 roku rodzi się syn Aleksy, który w 1805 roku bierze ślub w Sieciechowicach z Marianną Krawczyk. Ich to córką była moja 4xprababka, wspomniana na początku Marianna. Natomiast jej młodsza siostra była drugą żoną, innego mego 4xpradziada Dominika Żuchowicza.

k_000005

Najstarszy znany mi wpis dotyczący mojego przodka. Narodziny Wojciecha Kaczmarza, parafia Sieciechowice, rok 1648

Rodzina Markiewicz

Piotr Markiewicz (ok 1751-1824) syn Adama i Ewy, prawdopodobnie przeprowadził się do Czapel Wielkich, ponieważ nie występuje w spisie ludności z 1791 roku. W 1811 roku pracuje jako lokaj w folwarku rodziny Popielów. Jego małżonką była Marianna z Błaszyczków, która pochodziła z tej wsi. Udało mi się znaleźć przynajmniej ośmioro dzieci tej dwójki, jednak tylko dwóch synów przeniosło nazwisko Markiewicz dalej. Starszy Wincenty (1795-1842), zagrodnik czapelski, mój 4xpradziad ożenił się z młodą wdową, Julianną z Zielińskich z sąsiednich Czapel Małych. Ich najmłodsza córka Marianna (1836-1893) w 1863 roku wyszła za wdowca ze Skały, Tomasza Czerwia, mojego 3xpradziada. Początkowo mieszkali razem w Czaplach Wielkich, jednak w niedługim czasie, przeprowadzili się do Grzegorzowic Małych.

Potomkowie Wincentego i Mateusza mieszkali w Czaplach Wielkich i okolicach, a później również w Przesławicach koło Miechowa (gdzie pisali się również jako Markowicz). W dalszych pokoleniach wielu również mieszkało na Śląsku. Przynajmniej dwukrotnie łączyli się z rodem mojej babci, czyli Muchami (więcej o nich w poprzednim wpisie: https://toztoprzodek.wordpress.com/2018/02/14/wywod-przodkow-leokadia-czerw-z-domu-mucha/). Wnuczka Wincentego, Agnieszka (ur 1844) w roku 1862, wyszła za mąż za Stanisława Muchę, z linii Muchów, którzy przeprowadzili się do Czapel Wielkich. Z kolei wnuk Mateusza, Jan Markowicz (ur 1867) , którego ojciec Wawrzyniec, po odbytej służbie w armii carskiej osiadł w niedalekich Przesławicach, w roku 1892 roku wział ślub z Katarzyną Muchą, kuzynką mojej babci. No i oczywiście, mój dziadek Bronisław Czerw, prawnuk Marianny z Markiewiczów żeni się z moją babcią Leokadią Muchą w 1952 roku. To bardzo ciekawe jak te rody przeplatają się między sobą na przestrzeni lat, czego zupełnie nie widać, bez znajmości drzewa genealogicznego. Myślę, że trzeba tutaj wspomnieć jeszcze Stanisława Koniarka (zmarłego w 2013) 3xprawnuka Mateusza Markiewicza, który bardzo dobrze rozpisał drzewo tej rodziny, co bardzo pomogło mi w poszukiwaniach.

Rodzina Zieliński/Zieleński

W 1791 roku w spisie ludności 50-letni Michał Zieleński mieszka w Czaplach Małych, w chałupie pod nr 20. W spisie wykazano trzech jego synów: Franciszka, Józefa i Grzegorza. Franciszek (ok 1772-1832) mieszkał w Czaplach i pracował jako palacz dworski. Józef (1779-1831) i najmłodszy Grzegorz (ur ok 1784) przeprowadzili się do niedalekiej Krępy. Dodatkowo, najstarszego jego syna, Feliksa Zielińskiego (ok 1764-1824), mojego 5xpradziada, również znajdujemy w wymienionym spisie ludności. Okazuje się, że razem z małżonką Agatą z Kielanów, mieszkał i pracował w folwarku we wspomnianej już Krepie. W późniejszym czasie Feliks, już jako majster kunsztu krawieckiego powrócił do rodzinnej wsi. Jego córką była Julianna, moja 4xprababcia (1794-1855). Pierwszym jej mężem był wdowiec Kacper Serwatka, czapelski gajowy (ślub w 1815 roku). Po jego śmierci w 1823 roku, jej mężem został wspomniany wyżej Wincenty Markiewicz. Julianna przeżyła również drugiego męża i zmarła podczas epidemii cholery w 1855 roku. Wspomniana epidemia była bardzo śmiercionośna dla mieszkańców Czapel, ponieważ aktów zgonów z tego roku jest kilkakrotnie więcej niż w innych latach. Prztkładowo, w rodzinie kuzyna Julianny, Wojciecha Zielińskiego, syna Józefa, w ciągu dwóch sierpniowych tygodni zmarł Wojciech, jego żona i dwójka dzieci. Z całej rodziny pozostała tylko 3-letnia córka, którą szczęśliwie mogła zająć się najstarsza siostra, która wcześniej wyprowadziła się z pechowej chałupy.

Tutaj jeszcze dodam, że siostra mego dziadka Bronisława, Sabina Czerw wyszła za Stanisława Zielińskiego z Czapel Małych. Niestety, aktualnie nie znam imion jego rodziców, więc nie mogę dołączyć go do drzewa tej rodziny.

Inne nazwiska

Szostek, Chrzanowski, Rachwał, Jebur, Krawczyk, Zberek, Chwastek, Adamek, Talarek, Smędzidym, Stachuła, Młynarz, Naziemski, Błaszczyk, Kielan, Gałka

Agnieszka Jakubek

Przodkowie Agnieszki Jakubek pochodzili z parafii Minoga, sąsiadującej z miejscowościami, gdzie żyli przodkowie Andrzeja Czerwia.

Przodkowie osoby Agnieszka Czerw [Jakubek]

Wywód przodków Agnieszki Jakubek (kliknij aby powiększyć)

Rodzina Jakubek/Jakóbek

O Agnieszcze z domu Jakubków (1886-1956), mojej prababci, moja rodzina nie wiedziała wiele. Pamiętano tylko, że pochodziła prawdopodobnie z Rzeplina. Zmarła ona niedługo po ślubie moich dziadków, i obecne pokolenie nie pamięta jej.

Po wielu poszukiwaniach udało mi się ustalić okolice, w których żyła rodzina Jakubków. Pochodzili oni z pobliskich Rzeplinowi, Sułkowic. Pierwszym członkiem rodu, którego udało się odnaleźć, był Józef Jakubek urodzony w 1702 roku, syn Szymona Jakubka i Reginy. Od dwóch jego synów z Reginą Adamek, Jana (ur 1739) i Antoniego (ur 1742) pochodzili praktycznie wszyscy Jakubkowie w okolicy. O Antonim, moim 5xpradziadku oraz jego synach Janie i Mikołaju można powiedzieć tylko tyle, że byli parobkami i komornikami w Sułkowicach. Syn Mikołaja, Franciszek (ur 1858), ożenił się w roku 1882 w kościele w Minodze. Jego żoną była Marianna z Piżuchów, nieźle sytuowanej rodziny kmiecej. W tym momencie pojawia się luka w historii Jakubków. Pierwsze dzieci, łącznie z moją prababką Agnieszką, rodzą się w Rzeplinie. Podejrzewam jednak, że część rodziny musiała przeprowadzić się na Wiktórkę, prawdopodobnie podczas parcelacji dóbr. W jakiś czas później część jej rodzeństwa mieszka właśnie tam, a część w Rzeplinie. I teraz pozostaje mi dojść do tego, kto i kiedy przeprowadził się na Wiktórkę. W latach 70-tych mój tata w pracy poznał pewnego Stanisława Jakubka, urodzonego gdzieś między 1925 a 1935 rokiem, który wspominał, że miał rodzinę w Wysocicach i jeździł tam na wesela. I teraz pytanie, czy to był jakiś bratanek mojej prababci? Wciąż jest tu wiele do ustalenia.

Rodzina Piżuch

Dobrze sytuowana rodzina kmieca z Rzeplina, w parafii Minoga. W 1684 roku, w Minodze znajdujemmy zapis małżeństwa Andrzeja Piżucha i Katarzyny Kasprzyk. Od ich synów Sebastiana, Wojciecha i Stanisława pochodzi wielu okolicznych Piżuchów. Moim 6xpradziadkiem był Stanisław (1708-1781). W 1729 roku wziął ślub z Marianną Skoczylas z pobliskich Przybysławic. Mieli siedmioro dzieci, między innymi, kolejnego mojego przodka Jana (1747-1828). W akcie zgonu czytam, że Stanisław zmarł jako żebrak. Jaki był tego powód? Jego dzieci wciąż mieszkały we wsi. Czy jego własnym wyborem było pójście na żebry, a być może został wyrzucony na bruk przez własne dzieci?

Możliwe, że może miał tutaj miejsce tzw. „wycug” opisany przez Władysława Reymonta w „Chłopach”, następnie warunki bytowe sprawiły, rodzina nie mogła wyżywić starszej osoby, co sprawiło, że został bez dachu nad głową. To wszystko wskazuje tylko, jak ciężkie były zwyczajowe prawa obowiązujące na wsi.

Jan Piżuch miał za żonę Franciszkę Miklas z Rzeplina (zm 1829), córkę Mikołaja i Teresy. W spisie ludności z ok 1790 roku, znajdziemy go w Rzeplinie pod nr 3. Jego młodszym synem był Szczepan Piżuch (ur 1785), ktory miał dwie żony, Jadwigę z Cyganków (1791-1823) oraz Ewę z Mularczyków (1802-1839). Najstraszym dzieckiem z drugiego małżeństwa był Mateusz Piżuch (1824-1905), który z kolei miał trzy żony: Mariannę z Krywusów, Agatę z Browarników oraz Rozalię z Pomernych. Najmłodszym dzieckiem z jego drugiego małżeństwa była moja 2xprababcia, Marianna Piżuch (ur 1856), która w 1882 roku wyszła za Franciszka Jakubka z Sułkowic. Oboje zamieszkali w Rzeplinie.

Inne nazwiska

Natkaniec, Lasota, Browarnik, Zaręba, Mularczyk, Miklas, Cyganek, Skoczylas, Woźniak, Duch, Kasprzyk

Miejscowości pochodzenia moich przodków. Od południa: Promnik – miejsce pochodzenia Czerwiów i Żuchowiczów; Rzeplin – Piżuchy,; Sułkowice – Jakubkowie; Grzegorzowice Małe – Słabonie; Laskie Dworskie – Kaczmarczykowie; Wysocice – miejsce zamieszkania mojego dziadka; Czaple Małe – Zielińscy; Czaple Wielkie – Markiewicze.

Bronisław Czerw i jego rodzina na geni.com

https://www.geni.com/people/Bronisław-Czerw/6000000045166456175

Mariusz Pabijan

Reklamy

Wywód przodków. Leokadia Czerw z domu Mucha.

Trochę mnie tu nie było, ale to ze względu na księgi z Łoniowej, w których obecnie jestem zatopiony. Man nadzieję, że za jakiś czas uda się stworzyć ciekawe wpisy na temat Łoniowej i tamtejszych Pabianów/Pabijanów.

W międzyczasie dodam wywód przodków moich dziadków. Zacznę od babci ze strony mojej mamy.

Leokadia Czerw z domu Mucha

DSCF1388
Leokadia Czerw (1925-2013), Wysocice, rok 2006

Praktycznie wszyscy przodkowie babci, do których dotarłem, rodzili się i mieszkali w parafii miechowskiej pochodzili z takich miejscowości jak Celiny Przesławickie, Przesławice, Zagorzyce, Pstroszyce, Siedliska i Podmiejska Wola. Wszystkie ksiegi dotyczące tego pnia mojego drzewa pochodzą z parafii miechowskiej.

Mapa okolic Miechowa. Gwiazdkami oznaczone miejscowości moich przodków. Od dołu: Przesławice, Celiny Przesławickie (bez nazwy), Zagorzyce, Pstroszyce. Między Celinami a Pstorszycami jest mniej więcej 12 km odległości.

Celiny to mała wieś w okolicach Miechowa. Z ksiąg wynika, że do początków XX wieku musiała być traktowana jako przysiółek pobliskich Przesławic. Tam też urodziła się moja babcia, Leokadia Mucha, 01 marca 1925, jako córka Błażeja Muchy i Marianny z Chwastków, jego drugiej żony. Babcia była najmłodsza z dziewięciorga rodzeństwa. Do 1952 roku mieszkała w rodzinnym gospodarstwie i z tego co wiem, na dłużej go nie opuszczała. W czasie wojny, z racji przejazdu niemieckich żołnierzy, razem z siostrami często musiała ukrywać się w lesie. Wizyty kończyły się tym, ze wszystko co było do jedzenia, włącznie ze zwierzętami, a nawet burakami z pola (jak dobrze zapamiętała babcia) było przez nich szabrowane.

Prawdopodobnie niedługo po wojnie, bo mieszkała jeszcze na Celinach, wydarzyła się historia, o której wspominała. Związane jest to ze śmiercią jej starszej siostry z Krępy. Podejrzewam, że chodzi tutaj o Anielę, chociaż, na dzień dzisiejszy nie udało mi się odwiedzić tamtejszego cmentarza, co mogłoby to potwierdzić. Podobno zaraz po jej śmierci (niestety nie wiem, czy oni już o tym wiedzieli, czy jeszcze nie) w całym domu zaczęły spadać garnki z pieca i kredensów. Trzęsły się meble. Musiało to wywrzeć duże wrażenie na babci, ponieważ jeszcze jako staruszka dobrze to pamiętała. Historia nieco ezoteryczna, ale również takie były częścią życia naszych przodków.

Jakiś czas po zakończeniu wojny, babcia poznała mego dziadka Bronisława Czerwia. Dnia 26.05.1952 wzięli ślub w Jaksicach, a Leokadia przeprowadziła się do swojego męża, do odległych o kilka kilometrów Wysocic. Więcej o Bronisławie i jego rodzinie można przeczytać pod tym linkiem:

https://toztoprzodek.wordpress.com/2017/09/15/rodzina-czerwiow-od-ojcowa-do-wysocic/

Bronisław pracował przy odwiertach węgla brunatnego i w domu bywał tylko w weekendy. Leokadia jednak ciągle była na miejscu i razem ze swoim teściem Andrzejem, zajmowała się gospodarstwem. Pamiętam jak mówiła, że najdalej w życiu dotarła do Krakowa. Więc nie, raczej nie była typem podróżnika. W latach 50-tych i na początku 60-tych narodziła się ich trójka dzieci: Henryk, moja mama Marianna oraz Andrzej. Krótko po tym, zastąpili też stary drewniany dom, nowym, murowanym. Po 35 latach małżeństwa, w 1989 roku Leokadia pochowała męża, który zmarł na raka płuc.

skanowanie0006
Chrzciny pierwszej wnuczki. Pierwszy od lewej Bronisław, mąż Leokadii, trzecia z lewej Leokadia. Kraków, rok 1977

Kolejny epizod z jej życia, który zapadł mi w pamięć, to spotkanie po latach, z bratem Andrzejem Muchą. Był jedynym z jej rodzeństwa, którego udało mi się poznać. Podczas wojny dostał się do niewoli niemieckiej i został wywieziony do Rzeszy. Po jej zakończeniu, postanowił zostać tam na stałe. Nie odwiedzał Polski, a do domu słał tylko listy. Jakoś w drugiej połowie lat 90-tych nagle zjawił się w gospodarstwie mojej babci w Wysocicach. Akurat byłem tam na wakacjach i do dziś pamiętam jego bawarski kapelusz. Babcia od razu go poznała, mimo 50 lat rozłąki. To było ich pierwsze i ostatnie spotkanie po wojnie. Leokadia doczekała sześcioro wnuków i jednego prawnuka, zmarła 22.01.2013 w Wysocicach, i tam też jest pochowana.

W uzupełniu, jeszcze kilka słów o jej rodzeństwie:

Stanisław 1907-1946 – Miał żonę Helenę ze Staruchów i jednego syna. Zmarł w Miechowie

Marianna ur 1909 – nie mam o niej żadnych informacji, podejrzewam, że zmarła krótko po urodzeniu.

Aniela ur 1910 – żona Błażeja Nawrota, mieszkała w niedalekiej Krępie, zmarła krótko po wojnie.

Władysław ur 1911 – żona Stanisława Zięć mieszkał niedalekiej Krępie, miał syna i córkę.

Józef – mieszkał na Celinach, miał trzy córki i dwóch synów.

Genowefa – mieszkała na Celinach i miała męża o nazwisku Grządziel, miała dwóch synów.

Bronisława – została na Celinach, niestety nie wiem jak miał na nazwisko. Miała córkę Emilę, którą tam odwiedzaliśmy, kiedy byłem małym dzieckiem.

Andrzej – podczas wojny dostał się do niewoli niemieckiej (prawdopodobnie jako szeregowiec) i został wywieziony do Rzeszy, gdzie pozostał po 1945 roku. Miał gospodarstwo w Niemczech i tam założył rodzinę. Miał przynajmniej jedną córkę.

Niestety nie mam o nich wiele wiadomości. Być może jednak, znajdzie tu ktoś swoich krewnych i uda się poszerzyć tą wiedzę.

skanowanie0005
Ślub moich rodziców. Druga z lewej Genowefa Grządziel, siostra Leokadii. Wysocice, 1976

Wywód przodków

Najpierw kilka słów o rodzicach Leokadii. Błażej Mucha urodzony 02 lutego 1869 w Przesławicach (ale podejrzewam, że chodzi tutaj o Celiny Przesławickie, które mogły być ich przysiółkiem) jako syn Karola Muchy i Agnieszki z Adamków. Nie wiem kiedy zmarł, ale musiało być to niedługo po wojnie, albo jeszcze wcześniej). Mój pradziad był rolnikiem.

Jego pierwsza żona Karolina z Kilianów zmarła w 1903 roku. Dotychczas nie udało mi się odnaleźć żadnych dzieci z tego małżeństwa. Drugą jego żoną została, 19-letnia Marianna z Chwastków. Ślub odbył się w 1906 roku. Z opowieści wiem, że prababci bardzo ciężko było wychodzić za tak starego mężczyznę. W końcu Błażej miał już 37 lat.

Poniżej przedstawiam wywód przodków, który podzieliłem na przodków Błażej Muchy i Marianny z Chwastków, żeby było bardziej przejrzyście.

Błażej Mucha
Wywód przodków Błażeja Muchy (kliknij, żeby powiększyć)

Poniżej kilka słów na temat najważniejszych rodzin z jego drzewa, o których udało się coś ustalić, a także siedziby przodków w spisie ludności z 1790-91 roku.

1. Mucha

Rodzina Muchów była rodziną kmiecą, bardzo rozrośniętą w okolicy. Jej najbardziej prawdopodobnym gniazdem były Przesławice. Za czasem osiedlili się również w takich okolicznych wsiach jak Witowice, Zagorzyce i Pstroszyce. Nieco dalej, a bardzo blisko Wysocic, w Czaplach Małych osiadł Jan Mucha urodzony w 1800 roku, starszy brat mego 3xpradziada Bartłomieja. Pracował tam jako karbowy, czyli nadzorca pracy chłopów z tamtejszego folwarku, prowadzonego przez rodzinę Popielów. Jak wspomniałem, jako nastolatek spędzałem wakacje w Wysocicach. Pamiętam, że miałem tam młodzieńcze zatargi z pewnym Muchą z Czapel Małych. Prawdopodobnie był to mój bardzo odległy kuzyn, o czym nawet babcia nie wiedziała. Co ciekawe ta gałąź Muchów połączyła się tam z rodziną czapelskich Markiewiczów, z którego wywodziła się prababka mego dziadka Bronisława Czerwia.

W spisie ludności z 1790 roku rodziny Muchów żyją w cztrech chałupach w Przesławicach:

Przesławice 6 – Piotr Mucha 1720-1794 syn Marcina. Nie udało mi się potwierdzić połączenia z moją gałęzią Muchów. Podejrzewam, że jego ojciec musiał być bratem mego 6xpradziada Łukasza. Jego potomkowie mieszkali w Przesławicach i Komorowie.

Przesławice 9 – Mateusz Mucha 1762-1811, syn Macieja mego 5xpradziada. Nie udało mi się poprowadzić jego drzewa dalej niż do jego dzieci, Łukasza i Reginy.

Przeławice 10 – Antoni Mucha 1760-1804, najstarszy syn mego 5xpradziada Macieja. Jego potomkowie mieszkali w Przesławicach, Zagorzycach i Pstroszycach.

Przesławice 14 – Stanisław Mucha ur 1765, mój 4xpradziad, syn Macieja. Jego też znajdujemy w tym domu, razem z jego trzecią żoną. Potomkowie Stanisława mieszkali w Przesławicach, Witowicach oraz Czaplach Wielkich.

W owym czasie rodziny Muchów znajdowały się również w samym Miechowie, Jaksicach oraz Chwalniowie. Niestety nie znalazłem żadnego połączenia z przesławickimi Muchami. Nie mam nawet żadnych podejrzeń.

14
Przesławice, chałupa nr 14 w spisie ludności z lat 1790-91

2. Adamek

Matka Błażeja pochodziła z rodziny Adamków. Rodzina ta również pochodziła z Przesławic i mieszkała po sąsiedzku z Muchami. Pisali się również jako Jadamek. W spisie ludności mamy:

Przesławice 3 – Łukasz Adamek ur ok 1720 roku. Jego syn Stanisław ok 1761-1814 kontynuował linię przesławicką. Drugi syn Sebastian ur ok 1772 przeprowadził się do pobliskich Biskupic, gdzie mieszkali jego potomkowie.

Marianna Mucha [Chwastek]

Wywód przodków Marianny Muchy z domu Chwastek (kliknij, żeby powiększyć)

3. Chwastek

Rodzina mojej prababci pochodziła z Zagorzyc. W spisie znajdujemy:

Zagorzyce 2 – Filip Chwastek , mój pra, miał wiele dzieci, jego potomkowie mieszkali w Zagorzycach, Pstroszycach i Komorowie.

Zagorzyce 4 – Filip Chwastek, w spisie nie ma żadnych dzieci.

Obaj w podobnym wieku, urodzeni ok 1740, z racji braku księgi zagorzyckiej dla tego okresu nie jestem w stanie określić ich pokrewieństwa. Nazwisko występuje również w Podmiejskiej Woli, Biskupicach, Zagrodach i Witowicach. Niestety nie udało znaleźć się połączenia.

U mnie w rodzinie pozostała tylko jedna anagdotka dotycząca Chwastków. Pod koniec XIX wieku nie było zbyt wiele rozrywek we wsi. Do nieliczych należał targ w Miechowie, gdzie młodzi z Chwastków, wypiwszy wcześniej co nieco, chodzili i szukali zaczepki z chłopakami z innych wsi.

4. Małupa (pisani również jako Małpa)

Rodzina pochodziła z Pstroszyc. Była bardzo rozrośnięta, a wśród moich przodków pojawia się dwukrotnie. Właśnie z tego powodu zwrócili moją uwagę, mimo że pokrewieństwo z nimi jest dość odległe. Stanisław Małupa urodzony w 1706 roku jest zarówno moim 6xpra oraz 7xpra. Dwóch jego synów znajduje się wśród moich przodków, Krzysztof 1727-1804 i Franciszek 1730-1770. Pierwsza w moim drzewie pojawia się Marianna urodzona w 1815 roku, żona Jacka Chwastka. Podejrzewam, że miała ona udział w wyswataniu, swego syna Franciszka Chwastka (mój prapradziad), który ożenił się z Justyną Małupą, córką swego kuzyna.

W spisie ludności mamy następujących Małupów:

Pstroszyce 1 – Józef Małupa 1738-1799, prowadził młyn, który później został odziedziczony przez rodzinę Baranków, syn Stanisława.

Pstroszyce 2 – Krzysztof Małupa 1727-1804, syn Stanisława, pradziad mojej pra Justyny.

Pstroszyce 3 – Michał Małupa 1758-1810, syn Franciszka i wnuk Stanisława, dziad mojej pra, wspomnianej Marianny.

Rodzina bardzo rozrośnięta w Pstroszycach, ale pojawia się również w Miechowie, Zagorzycach, Podleśnej Woli, Komorowie, Woli Podmiejskiej, Siedliskach i Jaksicach.

Jedna metryka dotycząca Małupów zwróciła moją szczególna uwagę. Syn Krzysztofa spod nr 2, Antoni 1773-1846 miał przynajmniej dwie żony i wiele dzieci. Mój 3xpra Antoni Mucha 1818-1862 była najmłodszym synem z jego pierwszej żony. Jednym z dzieci z drugiego małżeństwa był Sebastian 1826-1849. Właśnie jego osoby dotyczy poniższa metryka.

Sebastian Małupa zgon 1849
Akt zgonu Sebastiana Małupy z roku 1865.

Czyli jego rodzina dowiedziała się o tym 16 lat po jego śmierci. Dla mnie dość zaskakujące. Nie mam pojęcia czy była to zwykła praktyka

Pozostałe nazwiska jakie znajdziemy w drzewie:

Żur (Podmiejska Wola), Grudzień (Przesławice), Krzykawski (Pstroszyce), Bogacz (Pstroszyce), Wytżygrosz/Wydrzygrosz (Siedliska), Kwapień (Podmiejska Wola), Stano (Chodów, Siedliska), Wilk (Wola Podleśna), Szydło, Dela, Cholewa, Czapka (Podmiejska Wola) , Filip, Perek, Kopeć, Mazurek, Nocoń/Nocuń, Wlazło, Król, Wach, Powroźnik, Sołtys, Kotys, Kaczmarczyk, Majcher, Wituch.

Leokadia na stronie geni.com:

https://www.geni.com/people/Leokadia-Czerw/6000000045167008945

Mariusz Pabijan

Kaczmarczykowie z Grzybowej i Bilczyc.

Kaczmarczyk 1588- od karczma ‘gospoda, zajazd’.

Kazimierz Rymut, „Nazwiska Polaków. Słownik historyczno – etymologiczny”, Instytut Języka Polskiego PAN, Kraków 1999

Nazwisko bardzo popularne, chyba większość rodaków, gdzieś w drzewie, znajdzie Kaczmarczyka. Wśród moich przodków pojawia się trzykrotnie, w trzech różnych rejonach Małopolski. Dziś jednak skupię się na rodzinie mojej prababci Anny Pabijan z Kaczmarczyków, o której można poczytać moim drugim wpisie. Pozostało po niej wiele zdjęć, więc pozwoli to na chwilę przenieść się do Kaczmarczyków sprzed 100 lat. Kaczmarczykowie o których mowa pochodzili z okolic Gdowa, na południe od Krakowa. Z racji trudnego dostępu do ksiąg tej parafii, ciągle mam w tej gałęzi sporo do odkrycia.

Nazwisko pojawia się okolicach Gdowa, przynajmniej od XVII wieku i już wtedy mieliśmy kilka gniazd tego nazwiska. W spisie inwentarza z roku 1678 i 1680 mamy Kaczmarczyków (i Kaczmarzów) w Gdowie, pobliskiej Grzybowej i Stadnikach. Moi przodkowie pochodzili z Grzybowej i tam w owym czasie mamy krótki wpis: „Kmiec pierwszy Kaczmarz ma sprzężaj dobry, koni ni wołów nie ma.” Nie mówi on wiele, ale ponad sto lat później w tym miejscu mieszkają moi przodkowie. Prawdopodobnie był to ich przodek, jednak, póki co pewności nie ma.

Mapa okolic Gdowa, gdzie mieszkali Kaczmarczykowie.

Pierwszym Kaczmarczykiem, o którym można powiedzieć coś więcej, był urodzony w 1818 roku Jan Kaczmarczyk, syn Michała i Małgorzaty z Żyłów. Miał przynajmniej dwanaścioro dzieci, z których przynajmniej czworo (a z dużą dozą prawdopodobieństwa więcej) dożyło wieku dorosłego. Między najstarszym, zmarłym po urodzeniu Marcinem (1839), a najmłodszym Józefem było aż 39 lat różnicy. Jan pierwszy raz ożenił się w roku 1838 z Katarzyną z Jamków i razem mieli dziesięcioro dzieci. Po jej śmierci, jego drugą żoną została Marianna ze Stanków. Było to w roku 1868. Z nią miał jeszcze dwóch synów, a jednym z nich był mój prapradziad. Drugim dzieckiem i najstarszym, które przeżyło był Marcin Kaczmarczyk urodzony w roku 1841. Ożenił się z Agatą ze Ściborów i pozostał na ojcowiźnie. Wśród ich potomków znajdziemy dwie zasłużone osoby, nie tylko dla regionu ale też dla kraju. Ale po kolei.

cropped-005-10-19115.jpg
Kaczmarczykowie na Klinie w Bilczycach, ok 1916. W większości nierozpoznani, ale prawdopodobnie mamy tu przedstawicieli gałęzi bliczyckiej i grzybowskiej. Środkowy rząd: trzecia od lewej Karolina Kaczmarczyk (potem Szwec), czwarta Anna Kaczmarczyk (poźniej Pabijan) .

Marcin i Agata mieli wspólnie przynajmniej czworo dzieci: Wojciecha ur 1864, Mariannę ur 1866, Annę ur 1877 i Andrzeja. O Mariannie nie udało się nic więcej ustalić, Andrzej mieszkał prawdopodobnie w niedalekich Kunicach, a jego dzieci osiadły na Śląsku, gdzie ich potomkowie żyją do dziś. Ciekawą i tragiczną historię miał syn Wojciecha i jego żony Marii z Pagaczów. Jan urodził się w 1897 roku, w Siedlcu koło Bochnii, skąd pochodziła jego matka. Potem jednak mieszkał na Grzybowej, koło Gdowa, w domu rodzinnym Kaczmarczyków. Swą młodość spędził w Legionach Polskich walcząc o niepodległość. W jakiś czas później ożenił się z Marią z domu Mrozowską, z sąsiednich Bliczyc. Oboje osiedli w Stołpcach, położonych nad Niemnem, na Kresach, 70 km od Mińska. Byli legioniści, którzy nadal kontynuowali służbę, nieraz otrzymywali na wschodzie Polski ziemię. Tam Jan, który od czasu pobytu w wojsku często zwany był „Johanem”, pracował jako starszy posterunkowy policji powiatowej, na stanowisku telegrafisty. W roku 1939, po wkroczeniu do Polski Sowietów, nie porzucił munduru i pozostał na posterunku. Szybko został aresztowany i wywieziony na wschód. Jego rodzinie udało się szczęśliwe uciec z Kresów. Jan niestety podzielił los tysięcy aresztowanych Polaków. Przebywał w obozie w Ostaszkowie oraz w więzieniu w Twerze. Został zamordowany przez Sowietów w 1940 roku. Jego mogiła znajduje się w Miednoje. Dodatkowo, w 2011 roku, dzięki staraniom pana Leszka Grabowskiego i pani Jadwigi Dudy, obok Urzędu Gminy w Gdowie, posadzono Dąb Katyński ku jego pamięci.

jan kaczmarczyk
Jan „Johan” Kaczmarczyk

Wróćmy do pokolenia poprzedzającego Jana. O Wojciechu i Andrzeju już wspomniałem. O Mariannie nic nie wiadomo. Czwarta z dzieci Marcina i Agaty Kaczmarczyków była Anna urodzona na Grzybowej w roku 1877. Wyszła ona za mąż, za Jana „Frysia” Augustynka i od tej pory znana była wszystkim jako „Fryśka”. Mieszkali w części Bilczyc zwanej Klinem. Tam też, w 1909 roku, przyszedł na świat ich jedyny syn, Franciszek Augustynek, znany później jako „Antoni Wichura”. Był to chyba najbardziej znany mieszkaniec Bilczyc. Na Wikipedii można znaleźć informację, że w dzieciństwie przybywał z rodzicami w Ameryce. Jest to informacja z jego CV z roku 1961, według której przebywał tam w latach 1911-1920 i tam ukończył szkołę podstawową. Jednak, według osób, które badały jego życiorys jest to informacja mało prawdopodobna. Pewnym jest, że Franciszek ukończył anglistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Miał też epizody w szkole oficerskiej dla lotników oraz na studiach prawniczych. W tym czasie występował w akademickich zespołach teatralnych, a od roku 1936 w krakowskim teatrze awangardowym Cricot. Od roku 1938 (Wikipedia podaje rok 1935), pracował jako spiker w krakowskiej rozgłośni Polskiego Radia, gdzie występował pod pseudonimem „Antoni Wichura” i z tym głównie jest kojarzony. Kampanię Wrześniową spędził na stanowisku oficera rezerwy w 204 Pułku Obrony Narodowej w składzie 55 Dywizji Rezerwowej Piechoty. Udało mu się uniknąć niewoli i lata okupacji spędził w rodzinnych Bilczycach. W 1945 roku nastąpiła reaktywacja Polskiego Radia i oczywiście Antoni Wichura ponownie znalazł się w jego składzie, gdzie pracował do swojej śmierci. Zapamiętany zostało między innymi dzięki opowiadaniom w gwarze góralskiej. Po wojnie występował w Teatrze Starym oraz dorywczo w Teatrze Rozmaitości i w krakowskiej Estradzie. Wraz z nastaniem ery telewizji występował także na antenie Telewizji Polskiej. W 1953 zagrał nawet epizodyczną rolę w filmie Trzy Opowieści. Antoni Wichura, dzięki swoim audycjom, znany był ponoć w całym Krakowie. Moja prababcia, jak tylko słyszała go w radiu, z dumą powtarzała, że to jej kuzyn. Między innymi dlatego trafiłem na tą gałąź wywodzącą się rodziny Kaczmarczyków. Mój Tata mgliście pamiętał, o babci powtarzającej o „krewnym z radia Kiepurze”. Okazało się, że chodziło o Wichurę. Antoni Wichura zmarł na zawał serca w roku 1969. W roku 1999 Rada Miejska Krakowa nadała jednej z ulic dzielnicy Krowodrza nazwę ul. Augustynka Wichury. Jego matka, Anna „Fryśka”, zmarła w dwa lata po swoim synu, w 1971 roku.

augustynek_original
Franciszek „Antoni Wichura” Augustynek

Teraz kolej na dzieci seniora rodu Jana Kaczmarczyka z drugiego małżeństwa, z Marianną ze Stanków. Jak pisałem małżeństwo miało miejsce w roku 1868, kiedy Jan miał już 50 lat. Są znani dwaj synowie z tego małżeństwa, Andrzej ur ok 1871, mój prapradziad oraz Józef urodzony ok 1878 roku. Nie pozostali oni na Grzybowej u swego przyrodniego brata. Andrzej ożenił się w 1896 z Maria Godulą z Bilczyc, córką Wojciecha Goduli, sądowego taksatora nieruchomości i ruchomości. Zamieszkali oni na odziedziczonym przez nią gospodarstwie. Mieli oni dziewięcioro dzieci, z których piątka przeżyła wiek dziecięcy: Anna ur 1899, wspomniana w innym wpisie moja prababcia, Maria ur 1902, Magdalena ur 1904, Karolina ur 1906, Aniela ur 1908 oraz Jan ur 1910. Po wybuchu I Wojny Światowej 43-letni Andrzej został powołany do Armii Austro-Węgier. W roku 1917, żona wysłała mu do wojska rodzinne zdjęcie, które szczęśliwe przetrwało do dziś. Po zakończeniu wojny, szczęśliwie powrócił do domu i prowadził swoje gospodarstwo do śmierci w roku 1929.

Franciszek?
Z lewej: Andrzej Kaczmarczyk w CK Armii. Ok 1915.
prababcia Kaczmarczykowa z dziecmi
Zdjęcie Kaczmarczyków przesłane Andrzejowi przez Marię w 1917 roku. Od lewej: Magdalena, Anna, Jan, matka Maria, córka Maria, Aniela, Karolina.

Jego brat, Józef w 1903 roku wyszedł za Emilię z domu Kaleta. Początkowo mieszkali oni na Grzybowej, jednak później osiedli, podobnie jak Andrzej, w Bilczycach. Mieli oni czwórkę dzieci: Józefę ur 1903, Marię ur 1907, Józefa ur 1910 i Jana r 1912, których potomkowie nadal mieszkają w okolicy. Józef, po rozpoczęciu I Wojny Światowej, jeszcze w 1914 roku, został powołany do Armii Austro-Węgier. Niestety nie miał tyle szczęścia co brat, ponieważ z frontu już nie wrócił. Do domu dotarła krótka informacja, że zginął w roku 1916, a Emilia otrzymała po nim rentę. Taka też data widnieje na jego grobie na cmentarzu w Gdowie. Dzięki pomocy osób z forum http://austro-wegry.info udało sie ustalić, że Józef służył w 9 kompani, 11 Pułku Landwehry i zginął 11.07.1916. W tym czasie 11. Pułk Landwehry w składzie 51. Brygady Landwehry, 26. Dywizji Landwehry, w Korpusie Fath (GdI. Heinrich Fath), w Grupie Bernhardi (pruski GdK. Friedrich von Bernhardi) był nad Stochodem w rejonie Powórska na wschód od Kowla, za sąsiada mając Legiony Polskie, gdzie walczyli z Rosjanami. Z opisu walk można wnioskować, że 26. Dywizja Landwehry 11 lipca 1916 walczyła w rejonie wsi Sitowicze, a więc na południe od drogi Kowel-Maniewicze. Wcześniej jest także wzmianka, że dywizja ta zajmowała odcinek od linii kolejowej w Powórsku po Sitowicze. Dlatego też, z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa, możemy podejrzewać, że tam właśnie zginął Józef Kaczmarczyk.

brak podpisu
Rok 1914. Ostatnie pamiątkowe zdjęcie Andrzeja z rodziną i dziećmi brata. U góry, od lewej: Anna córka Andrzeja, Maria córka Andrzeja. Od lewej: Maria córka Józefa, Magdalena córka Andrzeja, Józefa córka Józefa, matka Emilia, ojciec Józef, stoi Józef syn Józefa, na kolanach, Jan syn Józefa, Aniela córka Andrzeja, Karolina córka Andrzeja, Jan syn Andrzeja.

Na koniec w ramach uzupełenia, kilka słów o dzieciach Andrzeja i rodzeństwie mojej prababci. Jak pisałem, Anna moja pra-, z przerwami, jeszcze do 1939 roku mieszkała w Bilczycach. Reszta jej rodzeństwa pozostała tam przez całe życie. Jej najstarsza siostra Maria, była osobą zapomnianą przez młodsze pokolenie mojej rodziny, z racji jej wczesnej śmierci. W 1933 roku wyszła za Franciszka Grabowskiego i zamieszkali razem na pobliskiej Brzezowej. Mieli dwoje dzieci, niestety zmarły one w niemowlęctwie. Maria zmarła na gangrenę w szpitalu w Krakowie, w 1937 roku, niedługo po drugim porodzie. Pochowana została w Gdowie.

Magdalena, znana wszystkim jako „Duśka” została zapamiętana jako bardzo dobra osoba, zawsze skora do pomocy, pomagająca rodzeństwu przy ich dzieciach. Nigdy nie wyszła za mąż i ponoć powtarzała, że „zabrakło dla niej Franka”. Wszystkie jej siostry miały mężów Franciszków. Na stare lata pracowała we wsi jako wyrobnica i całymi dniami lubiła wysiadywać w lesie, po którym chadzała boso. Duśka zmarła w roku 1987 w Bilczycach.

Manka i Duska ale ktore
W strojach ludowych: pierwsza z lewej Maria, trzecia z lewej Magdalena.

Karolina wyszła za Franciszka Szweca z pobliskiej Niegowici. Podobnie jak rodzeństwo mieszkała w Bilczcycach i tam zmarła w 1988 roku. Czwarta z kolei Aniela, w roku 1938 poślubiła Franciszka Tuleję z Wiatowic. Posiadał on swoją chatę w Bilczycach i tam zamieszkał ze swoją żoną. Aniela zmarła w 1987 roku. Ostatni Jan do rozpoczęcia wojny był kawalerem. W Kampanii Wrześniowej służył jako starszy strzelec. Pojmany i przetrzymywany w Stalagu IV B (nr jeńca 608) w Saksonii. Został zwolniony w lipcu 1940 roku. Później przebywał na przymusowych robotach w Rzeszy. Podczas powrotu do Polski, poznał Apolonię z domu Miśkiewicz, z Opatowa. Pobrali się z Klecinie w 1945 roku. Powrócił do Bliczyc objął ojcowiznę, gdyż matka, Maria z Godulów zmarła w 1942. Jan zmarł w Bilczcach w 1985 roku.

Aniela, Duska, Jan, Karola, Dziekowie Kaczmarczykowie - Maria i Andrzej
Koniec lat 20-stych. Góra, od lewej: Aniela, Magdalena, Jan, Karolina. Siedzą: Jan, Maria.

Kilka ciekawych linków:

1. „Saga rodu Grabowskich z Bilczyc i Liplasa koło Gdowa” napisana i wciąż uzupełniana przez pana Leszka Grabowskiego. Bardzo pomogła mi w moich poszukiwaniach. Wykorzystałem również część informacji w niej zawartych dotyczących Antoniego Wichury i Jana Kaczmarczyka. Bardzo polecam wszystkim, a w szczególności osobom poszukującym w tych okolicach.

http://www.mbc.malopolska.pl/dlibra/docmetadata?id=7706&from=publication

2. Strona dotycząca Antoniego Wichury prowadzona przez jego potomków. Można na niej znaleźć jego archiwalne nagrania z polskiego radia.

http://www.wichura.augustynek.pl

3. Profil Jana Kaczmarczyka połączony z resztą opisanych osób:

https://www.geni.com/people/Jan-Kaczmarczyk/6000000025017767895?through=6000000023214310895

4.Strona Antoniego Wichury na Wikipedii

https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Augustynek-Wichura

Mariusz Pabijan

Rodzina Czerwiów. Od Ojcowa do Wysocic.

Czerw 1446 – od staropolskiego czerw ‚larwa owada; robak; pasożyt toczący drzewa, zwierzęta, owoce’.

Źródło: Kazimierz Rymut, ‚Nazwiska Polaków. Słownik historyczno – etymologiczny’, Wydawnictwo Naukowe DWN, Kraków 2001

Tyle Rymut, ale w przypadku moich krewnych rzeczywistość okazała się trochę inna. Moi dziadkowie, znani mi byli jako spokojni rolnicy, przywiązani do swojej ziemi. Babcia, najdalej w życiu dojechała do Krakowa, a dziadek nie licząc robót przymusowych w Rzeszy, też raczej Małopolski nie opuszczał. Niestety nie zachowały się żadne stare zdjęcia, ale udało się ocalić dwa przedwojenne dokumenty spadkowe. Dziadek zmarł gdy miałem 6 lat, a babcia, siłą rzeczy, dużo więcej wiedziała o swoich przodkach. Na szczęście jakieś historie się zachowały, co pozwoliło jakoś to drzewo poskładać. Dziadkowie mieszkali w Wysocicach, w przysiółku zwanym Wiktórka, jakieś 30 km na północ od Krakowa. Wieś jest znana z kościoła romańskiego pod wezwaniem św. Mikołaja, z pierwszej połowy XIII wieku (fundacja Odrowążów).

568f97336dfad
Kościół św. Mikołaja w Wysociach. XIII wiek. Źródło: http://www.zabytek.pl

Tak więc, swoje poszukiwania zacząłem posiadając tylko imiona moich pradziadków. To niewiele, na szczęście mojej mamie udało się odnaleźć pewne stare pisma notarialne z Miechowa. Tam były wskazane imiona rodzeństwa pradziadka, a co ważniejsze imiona jego ojca i dziada. Z tymi informacjami zacząłem szukać w metrykach Wysocic, bez rezultatu. Na stronie genenteka.genealodzy.pl (internetowy spis metryk) ustaliłem, że w okolicy, nazwisko Czerw pojawiało się w kilku miejscowościach: w pobliskiej parafii Sieciechowice już od XVI wieku, oprócz tego w parafiach: Skale, Smardzowicach, w Korzkwi koło Ojcowa, Miechowie i Słaboszowie. Początkowe poszukiwania w Sieciechowicach, nie pozwoliły mi połączyć moich przodków z XVI- wiecznymi Czerwiami, jednak pozwoliły mi poskładać historię moich przodków. Okazało się ona troszkę bardziej skomplikowana niż początkowo mogło się wydawać.

Pierwszym pewnym przodkiem, 5xpradziadem, którego udało mi się odnaleźć jest Sebastian Czerw. Nie udało mi się zlokalizować jego aktu urodzenia, jednak według innych aktów, urodził się ok. 1772 roku. Jego matką była Klara z Frasiów, ojciec określony jako niewiadomy. Poszukiwania zaprowadziły mnie do Promnika, dzisiejszego Prądnika Korzkiewskiego, niedaleko Ojcowa. Przeglądając spis ludności Promnika (ze spisu dla parafii Smardzowice) i Promnika Dziedzicznego (dla parafii Korzkiew), w której to wsi później mieszkał mój przodek, znajdujemy go, jako 19-latka pracującego jako służący w karczmie w Promniku Dziedzicznym. Co prawda nie ma podanego nazwiska, ale tutaj, raczej, nie będzie przypadku. Z kolei w spisie Promnika (Smardzowice) natknąłem się na komornika mieszkającego w tamtejszej karczmie, 50-letniego Jana Czerwca. Jest to jedyny Czerwiec we wsi, a z racji późniejszego zawodu Sebastiana, bardzo prawdopodobne, że był on jego ojcem. Sebastian, na początku XIX wieku, nadal mieszkał w Promniku (dzisiejszy Prądnik Korzkiewski koło Ojcowa) ze swoją żoną Katarzyna Naziemską (lub Koziemską, Naziemską, Lidwińską?). W tamtych okolicach nazwisko jego i jego dzieci pisane było jako Czerwiec, więc opis ze słownika Kazimierza Rymuta, w tym przypadku, raczej nie jest prawidłowy. W latach między 1820 a 1825 jest opisywany jako karczmarz ze Smardzowic, więc prawdopodobnie już samodzielnie nią zarządzał. W owym czasie wiejskie karczmy nie były własnością pracujących tam osób, oni tylko je prowadzili. Należały w większości do okolicznych dziedziców lub parafii. Wyjątkiem będą karczmy żydowskie, których właścicielami często byli Żydzi. Prowadzili je jednak, również Żydzi.

Nasz prowadzący karczmę Sebastian, miał z Katarzyną przynajmniej ośmioro dzieci, z których przynajmniej czworo dożyło dorosłości. W roku 1823 umarł nagle ich najstarszy syn Maciej pozostawiając świeżo poślubioną małżonkę. W dwa lata później, możliwe że Sebastian stracił karczmę, ponieważ w metrykach jest już wspomniany jako komornik. Nie pozostał jednak długo poza swoim zawodem, ponieważ w niedługim czasie pojawia się ponownie jako karczmarz w Grodzisku pod Skałą, oddalonym od Promnika ok 10 km na północ. Było to miejsce pielgrzymek, pustelnia błogosławionej Salomei z Piastów, doglądane przez siostry Klaryski, prawdopodobnie bardzo dobre miejsce na karczmę. Sebastian przeprowadził się tam z większością rodziny. Prawdopodobnie, tylko jeden syn Wawrzyniec pozostał w Smardzowicach, ożeniwszy się tam. W nowym miejscu i nowej parafii, zmienia się zapis nazwiska całej rodziny na Czerw. Co jednak ciekawe również syn, który pozostał w Smardzowicach również był już pisany jako Czerw. W krótkim czasie po przeprowadzce, w 1829 roku zmarła Katarzyna. Sebastian szybko ożenił się ponownie z miejscową wdową Kunegundą z Żaków. Nie mieli jednak wspólnych dzieci. Drugie małżeństwo trwało tylko pięć lat, ponieważ w 1834 roku umiera Sebastian. W momencie śmierci, jego status określony był jako wyrobnik. Kto przejął w karczmę po jego śmierci, tego nie wiem.

Sebastian Czerw zgon 1834
Akt zgonu Sebastiana Czerwia. Rok 1834, akt 21, parafia Skała.

W Grodzisku pozostały po ojcu, przynajmniej dwie córki. Nie wiem czy to wpływ tego, że córki pomagały ojcu w karczmie, czy może jest inny powód. Myślę, może lepiej nie wnikać. W każdym razie mamy tutaj prawdziwą chmarę nieślubnych dzieci. Moja 4xprababka, najstarsza córka Sebastiana, Gertruda (ur 1804) nigdy nie wyszła za mąż, a miała siedmioro (!) nieślubnych dzieci. Jej 16 lat młodsza siostra Małgorzata (ur 1820), miała przynajmniej jedno nieślubne dziecko, a wyszła za mąż dopiero w wieku 37 lat, za 51-letniego wdowca Joachima Kozerę. Najstarsza córka Getrudy, Urszula urodzona jeszcze w Smardzowicach w 1821 roku, również miała nieślubnego syna, jednak w 1849 roku udało się dobrze wydać ją za mąż, za krupnika Jana Gazdę ze Skały.

Gertruda chyba nie miała łatwego życia. Jednak pewne komplikacje życiowe, wyróżniają ją na tle innych wiejskich przodków. Oprócz pomocy w karczmie, jest wspominana również, jako służąca w majątku w Grodzisku w 1827 roku. Jej siostra Małgorzata, w tym majątku spędziła prawdopodobnie większość życia. Nieślubne dzieci Gertrudy dorosły i założyły rodziny w okolicach Skały. Trudno mi pisać, jakie były stosunki między nią i jej dziećmi, mamy jednak pewne poszlaki. Przy jej śmierci w roku 1880 (76 lat), odnotowany jest fakt, że zmarła jako żebraczka. W tym czasie żyła jeszcze dwójka jej dzieci. Urszula, w Skale gdzie zmarła Gertruda, miała wiele dzieci i być może sytuacja ekonomiczna była powodem, tego że nie znalazło się u niej miejsce dla matki. Mój przodek natomiast, Tomasz mieszkał już w innym miejscu. Czy mógł nie wiedzieć, jaka jest sytuacja Gertrudy? Tego się nie dowiem, wiem tylko tyle, że jedno z jego dzieci miało imię po babce, więc może te stosunki nie były takie złe. Oprócz wspomnianej Urszuli i mojego 3xpradziada, przeważnie jej dzieci umierały dość młodo. Z tych, które dożyły do dorosłości, Franciszek zmarł, jako kawaler, w 1853 roku, w wieku 20 lat. Jan Czerw, ożeniony z Franciszką Woźniak, mieszkał w Zagrodach (dzisiejsza część Skały). Zmarł w 1870 roku, w wieku 34 lat. Kolejna, Teodora, wyszła za Grzegorza Szostka ze Skały. Zmarła w 1865 roku w wieku 25 lat. Urszula, Jan i Teodora mieli dzieci i być może ich potomkowie do dziś żyją w Skale i okolicach.

Przejdźmy do mojego 4xpradziada. Jan Tomasz, drugie w kolejności dziecko Gertrudy, urodzony w 1827 roku. W 1852 roku ożenił się z Marianną Siwek urodzoną w Owczarach, a mieszkali wspólnie w Popowcu, w okolicach Skały. W metrykach z tego okresu, określany jest jako komornik. Niestety, po dziewięciu latach ślubu Marianna zmarła. Prawdopodobnie, wszystkie ich dzieci, zmarły w dzieciństwie, więc Jan Tomasz postanowił zacząć wszystko od nowa, w nowym miejscu. Jeszcze w tym samym roku (1861), ożenił się z Marianną z Markiewiczów, z odległych o 15 km Czapel Wielkich. Markiewicze była to duża rodzina, w dniu dzisiejszym bardzo dobrze już zbadana. Na jej członków trafiałem również, badając inne gałęzie mojego drzewa. Tomasz, bo tak już od pewnego czasu był pisany w metrykach, zamieszkał z żoną i jej rodziną w Czaplach Wielkich. Tu urodziła się ich córka Rozalia, w roku 1864. Niestety nie mogę znaleźć śladów jej dalszych losów. Prawdopodobnie, krótko po jej narodzinach, młodzi w końcu osiedli się na swoim. I znów przeprowadzka, tym razem do odległych o niecałe 10 km, Grzegorzowic Małych. W jaki sposób nabyli dobra w tej wsi, niestety nie wiem. Wydaje mi się, że mogli tam tylko dzierżawić ziemię, ponieważ do końca życia, występują w metrykach nowej parafii, jako stali mieszkańcy Czapel Wielkich. Nie zmienia to faktu, że osiedli w Grzegorzowicach Małych i tam urodził się mój prapradziad Andrzej, w roku 1864. Na razie nie trafiłem na ślady większej ilości dzieci. Tomasz i jego żona Marianna zmarli w Grzegorzowicach, w roku 1893.

U mnie w rodzinie, pozostały echa pewnej historii o prapradziadku (synie Tomasza, Andrzeju), który miał zostawić wszystkie swoje dzieci i przeprowadzić się do nowej żony do Czapel. Myślę, że mogło tu chodzić, właśnie o przeprowadzkę Tomasza. Zostaje jeszcze kwestia dzieci. Czyżby zostawił jakieś w Skale, zanim udał się do nowej żony? Ta historia jest jeszcze do przebadania.

Mapa przeprowadzek Czerwiów. Ok 1825 Sebastian przeprowadza się z Promnika do Grodziska. W 1861 Tomasz przeprowadza się z Grodziska do Czapel Wlk. Ok 1864 Tomasz przeprowadza się do Grzegorzowic Małych. Ok 1900 Andrzej przeprowadza się z Grzegorzowic do Wysocic.

Nie licząc przytoczonej wcześniej historii, nie pozostało wiele pamięci o moim prapradziadzie Andrzeju. Z metryk dowiedziałem się, że wziął ślub w 1887 w Grzegorzowicach. Jego małżonką została Marianna Żuchowicz z tej samej wsi. Ciekawostką jest, że pradziad Marianny, Kazimierz Żuchowicz, był sąsiadem Sebastiana Czerwia w Smardzowicach. Czy to przypadek, czy może Tomasz utrzymywał jeszcze jakieś kontakty z krewnymi ze Smardzowic? Zaraz po 1900 roku, w niedalekich Wysocicach, rozpoczęła się parcelacja dóbr w przysiółku zwanym Wiktórka. Tutaj również, nie wiem w jaki sposób, w każdym razie, Andrzej i Marianna otrzymali tam ziemię i zostali jednymi z pierwszych mieszkańców Wiktórki. Myślę, że dokumenty dotyczące tej parcelacji, mogą znajdować się w archiwum sądowym w Miechowie, jednak w całości po rosyjsku. Andrzej i Marianna mieli wspólnie szóstkę dzieci, z których tylko ostatnie urodziło się na Wiktórce. Byli to po kolei: Andrzej ur 1888, Jan ur 1891 zm 1892, Stefania ur 1894, Michał ur 1898, Feliks ur 1900, Marianna (do daty urodzenia nie dotarłem). W owym czasie, Wysocie leżały blisko granicy i tak jak wielu chłopów w tej okolicy, Andrzej razem z synem Andrzejem byli szwarcownikami, czyli utrzymywali się z przemytu na granicy austriacko-rosyjskiej. Na początku I Wojny Światowej, w listopadzie 1914, właśnie tych okolicach, Piłsudski z wojskiem wyrwał się z rosyjskiego okrążenia, żeby dotrzeć do Krakowa (Ulina Mała). Początkowo ukrywał się w kopcu (?) na Wygodzie, w Czaplach Małych u rodziny Czekajów. Następnie przy pomocy przewodnika, szwarcownika z Wysocic (być może, również ktoś z Czekajów, nie udało się ustalić), zapewne znanego mym przodkom, wojsko nocnym marszem przemkęło się w kierunku Krakowa. Piłsudski zapisał w swoich wspomnieniach, że w nocy, podczas przemarszu widzieli właśnie światła na niedalekiej Wiktórce. Również Czerwie, Andrzej (syn) oraz jego brat Michał, walczyli w I Wojnie Światowej. Michała można odnaleźć jako członka Legionów Polskich (4 pp LP, nr legitymacji 24383). Andrzeja tam nie znalazłem, jednak opowiadał, że zabrali swoje kosy i ruszyli walczyć pod Piłsudskim. Oczywiście potem otrzymali normalne wyposażenie. Mówił, że po wojnie wracał z Rosji do domu, na nogach. Ciekaw jestem, czy już w tym czasie (1914) walczyli w Legionach, czy dołączyli później. Na pewno było głośno we wsi, o pobycie w okolicy polskich wojsk.

Po I WŚ, Andrzej mój pradziad, został w Wysocicach na ojcowiźnie, Stefania w 1914 roku, wyszła za mąż, za Stanisława Karpałę i zamieszkali gospodarstwo obok Andrzeja (do dziś mieszkają obok potomków Andrzeja) , Michał przeprowadził się na Śląsk i zmarł w Będzinie w latach 60-tych, Feliks podobno umarł młodo, Marianna wyszła za Szczepana Wypchała i zamieszkała w Rzeżuśni, koło Gołczy. Andrzej (ojciec) zmarł w 1946 roku. Niestety nie wiem, kiedy zmarła jego żona, Marianna (czeka mnie wizyta w kościele w Wysocicach, ponieważ grobów już nie ma, bądź są, bez tabliczek).

Już w latach 30-stych, między rodzeństwem były jakieś przepychanki spadkowe (co jak widzę prawie wszędzie było normą). Doprowadziło to prawie do tragedii, ponieważ podczas kłótni Andrzeja z jego szwagrem Szczepanem Wypchałem, Andrzej otrzymał kilkanaście ciosów nożem od tego drugiego i ledwo uszedł życiem. Dokumenty jakie zostały u mnie w rodzinie, to właśnie dokumenty poświadczające spłatę rodzeństwa.

pismo31 1
Fragment pisma dot. spłaty rodzeństwa przez Andrzeja. Pismo z roku 1931, napisane w kancelarii Stefana Trętowskiego, notariusza z Miechowa. Tutaj pierwszy raz znalazłem imiona przodków, Tomasza i Andrzeja.

Andrzej ożenił się z młodą wdową, Agnieszką z Jakubków, pochodzącą z niedalekiego Rzeplina. Podobno poznali się na jednej z wypraw przemytniczych, ponieważ Agnieszka należała do innej grupy, z Rzeplina. Prawdopodobnie mieszkali w tej wsi krótki czas po ślubie, jako że, Andrzej pracował tam nocami przy pilnowaniu lasu (nie mam pojęcia w jakim celu, może był leśniczym). Wkrótce osiedli w Wysocicach, gdzie urodziło im sie troje dzieci: Sabina ur 1923, Bronisław ur 1925 i Emilia ur 1928. Emilia zmarła w roku 1944 na niewydolność nerek. W czasie II Wojny Światowej, mój dziad Bronisław przebywając w Minodze, prawdopodobnie u rodziny matki, został złapany i wyznaczony przez sołtysa na roboty w Rzeszy. Udało mu się chwilowo uciec z transportu, jednak ponownie złapany został wywieziony do Olbersdorfu koło Zittau. Tam spędził wojnę pracując na roli, a po jej zakończeniu, jak większość wywiezionych, przez pięć dni, konno wracał do domu. Tutaj w 1946 roku, zastała go śmierć dziada, Andrzeja. Po wojnie, Bronisław razem z ojcem, na nogach chodzili na koszenie na Prądnik, dzisiejszej dzielnicy Krakowa. Później pracował przy budowie Nowej Huty, kiedy to jego nazwisko pojawiło się w gazecie, przy wykonywaniu wyższych norm pracy.

skanowanie0001
Młody Bronisław Czerw. Ok 1950. Bardzo zły stan zdjęcia, ale to jedyne jakie mam z jego młodości.

W roku 1952, ożenił się z moją babcią Leokadią Muchą z Celin Przesławickich, koło Miechowa. Z kolei siostra Bronisława, Sabina wyszła za Stanisława Zielińskiego i zamieszkali na granicy Wysocic i Czapel Małych. Agnieszka, ich matka, zmarła 1956 roku. Andrzej zdążył jeszcze zobaczyć budowę nowego domu pod koniec lat 60-tych. Około 1970 roku oślepł i zmarł w roku 1970. Bronisław objął po nim ziemię, jednak większość czasu spędzał poza domem, pracując w Krakowie, bądź w delegacji, w całej Małopolsce. Bronisław zmarł na raka płuc w 1989 roku. Ponoć dziadek zawsze psioczył na „Skalanów”, czyli mieszkańców Skały. Pewnie by się lekko zdziwił jakby się dowiedział, że jego pradziad tam się urodził.

Link do profilu Sebastiana Czerwia:

https://www.geni.com/people/Sebastian-Czerw/6000000050517765969

Mariusz Pabijan

Pabijanowie/Pabianowie z Łoniowej

Pabijan 1317 – od imienia Fabian. Imię pochodzenia łacińskiego od Fabianus, to od nazwy rodu Fabius. Znane w Polsce od XIII wieku w formie Pabijan i Fabjan.

Źródło: Kazimierz Rymut, ‚Nazwiska Polaków. Słownik historyczno – etymologiczny’, Wydawnictwo Naukowe DWN, Kraków 2001

W dalszej części tekstu będę głównie używał zapisu Pabijan (z racji, że jest to moje nazwisko), jednak tekst dotyczy wszystkich trzech niżej wymienionych nazwisk.

Według strony moikrewni.pl w Polsce mieszka (a raczej mieszkało, bo są to dane sprzed 5-10 lat):

2949 osób o nazwisku Pabian

411 osób o nazwisku Pabijan

429 osób o nazwisku Pabjan

Dodatkowo dochodzą takie nazwiska jak Pabiańczyk, Pabianek, Pabiański (występują w większości w północnej Polsce).

Niektóre osoby łączą te nazwiska z herbem Jastrzębiec, gdzie wśród herbownych znajdziemy nazwiska Pabiano i Pabianowski. Nie udało mi się tego potwierdzić, a dochodzę do wniosku, że były przynajmniej dwa gniazda Pabianów. Czy oba gniazda były założone przez herbownych? Tego nie wiem. Wiem, tylko że imię Fabian nie było jakieś niezwykłe. Ponoć bardzo popularne było w Czechach, skąd mogło przywędrować do Małopolski. Bo czyż wszyscy Urbańscy czy Łukasiewicze mają tych samych przodków?

Pabijanowie tudzież Pabianowie, występują głownie w województwie małopolskim. Drugie, nieco mniejsze gniazdo to województwo łódzkie, a dokładniej sławne Lipce Reymontowskie („Chłopi”!) i niedaleki Pszczonów. Nie ma żadnych przesłanek żeby uznać, że Pabijanowie z woj. łódzkiego i Małopolski mają tych samych przodków, ale kto wie. Dodać należy, że Lipce Reymontowskie nie leżą, aż tak daleko od Pabianic, o tym samym źródłosłowie. Wróćmy jednak do Małopolski.

Łoniowa (dawniej Łoniowy) to wieś w woj. małopolskim położona jakieś 10 km na południowy wschód od Brzeska (dawne woj. tarnowskie). Z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że Pabijanowie zamieszkujący obecny powiat brzeski i okoliczne rejony, wywodzą się właśnie z tej wsi.

Wieś istnieje od XIV wieku, natomiast nie wiemy, kiedy pojawili się tutaj Pabijanowie. Pierwsze wzmianki na ich temat pochodzą z XVII wieku. Kasper Pabian, przedwojenny mieszkaniec Łoniowej, w swoich Wspomnieniach* pisze o starym dokumencie ogłoszonym w tygodniku „Piast” ok. 1923 roku, który został odnaleziony w Jaworsku, niedalekiej wsi od Łoniowej. Niestety nie udało mi się do niego dotrzeć, ale może za jakiś czas uda mi się odnaleźć właśnie ten, konkretny numer „Piasta”. Była tam podana wiarygodna wzmianka o tym, że: „pomiędzy rodami Pabijanów i Klusków trwał długoletni proces”. Kluski to drugi obok Pabijanów, bardzo rozrośnięty, stary, okoliczny ród. Pabijanowie osiedlili się po lewej stronie strumyka u południowo-zachodniego zbocza Grzybkowej Góry. Zajmowali 1/3 areału wsi, począwszy od wsi Doły, stroną zachodnią, do potoku zwanego Niedźwiedź, aż do granic Uszwi, gruntów folwarku i granic Łysej Góry. Natomiast Kluski zajęli północną stronę zimnych i podmokłych Polowic i sporo ziem po drugiej (wschodniej) stronie wsi. O takim układzie posiadaczy ziemi i nazwisk we wsi wspominał stary dokument. Szczęśliwie, dzisiejsza numeracja domów pokrywa się z tym układem, a także z Metryką Józefińską z końca XVIII wieku. Również na początku XX wieku, Pabijanowie i Kluskowie mieszkali mniej więcej w tych samych miejscach, co potwierdza Kasper Pabian w swoich zapiskach. Możemy więc potwierdzić, że Pabijanowie żyją w Łoniowej, w tym samym miejscu, przynajmniej od XVII wieku.

Kasper Pabian wspomina, że owym sporem, był spór o kawałek ziemi graniczący między dwoma rodami. W XVII wieku należał do Pabijanów, jednak oddzielał on rodziny Klusków od centrum wsi, czyli karczmy i dworu, a także głównej drogi w kierunku Dębna i Zakliczyna. Wynika z tego, że w sporze chodziło o przejście przez owy grunt. W roku 1785 jednak, w tym miejscu nie ma już naszego rodu (chodzi o gospodarstwo nr 13, w tamtym roku mieszkał tam Wojciech Barcz). Pojawiają się oni tam z powrotem, za sprawą małżeństwa przodków Kaspra Pabiana w pierwszej połowie XIX wieku. Czemu w XVIII wieku ich tam nie było? Nasz badacz losów Łoniowej wspomina o podaniach ustnych, oraz pewnych zapisach (najpewniej księgi wieczyste), które mówią, że któryś z Pabijanów mając już dosyć owego procesu z Kluskami oddał, zapewne krewnej, dobrowolnie 6 mórg, czyli jedną czwartą swego gruntu położonego przy granicy z Kluskami. Po prostu odgrodził się, pozbył styku i tym samym zakończył proces. Ta darowizna miała miejsce na krótko, przed I rozbiorem Polski.

Według dokumentu Pabijanowie początkowo zajmowali ziemie wzdłuż zachodniego brzegu strumyka płynącego przez Łoniową. Ziemie te ciągnęły się praktycznie od Dołów, przez całą Łoniową. Około 1785 roku mamy ich głównie w południowej części Łoniowej (zachodni brzeg).

Bardzo możliwe, że wspomnianym starym dokumentem jest Księga sądowa wiejska wsi Jaworsko** (chociaż nie ma w niej słowa o tym procesie, ale kto wie). Wieś ta położona jest niedaleko Łoniowej i przynajmniej przez 250 lat odbywał się tam sąd wiejski dla Jaworska i okolicznych wsi. W księdze znajdziemy opisy różnych spraw spadkowych, majątkowych, czasem również kryminalnych, przedłożonych przed sąd wiejski złożony z sołtysa Jaworska , a także ławników czyli sołtysów okolicznych wsi oraz innych chłopów o wyższym statusie społecznym. Czasem w sprawach brał udział tamtejszy dziedzic lub dzierżawca. Szczęśliwie dla Łoniowej i całego regionu, właśnie ta księga jest jedną z niewielu jakie się zachowały.

Opis całej księgi nadaje się na osobny wpis i być może za jakiś czas taki powstanie. Jednak to co mnie najbardziej interesowało, to oczywiście Pabijanowie. Księga zaczyna się w roku 1514, jednak mój ród pojawia się dopiero ok. 1680 roku w postaci dwóch osób, a dokładniej Wojciecha i Sebastiana. Pierwszy z nich, Wojciech wspomniany jest tylko raz 1679 roku, jako ławnik sądowy oraz mieszkaniec Łoniowej. Drugi, Sebastian Pabian, jako wójt Łoniowej, a później również sąsiednich Dołów, był jednym z ławników w latach 1679-1693. Jest on wymieniony w 11 sprawach w tym okresie. Czy owa dwójka była jednymi z pierwszych przedstawicieli Pabijanów w tym rejonie, czy byli oni tu już dłuższy czas, dziś trudno określić. Wydaje się jednak, że Sebastian Pabian miał mocną pozycję wśród miejscowych, więc raczej nie pojawił się tam „znikąd” kilka lat wcześniej.

Trzeci reprezentant Pabijanów pojawia się w tej księdze 50 lat później. W roku 1746 mamy dwie sprawy majątkowe, w których stroną jest Andrzej Pabian, jak możemy wywnioskować bogaty kmieć w okolicznej społeczności. Przytoczę tutaj oba wpisy dotyczące jego osoby. Myślę, że są one ciekawie napisane i można zobaczyć jak na małopolskiej wsi wyglądało załatwianie spraw majątkowych.

1.

Actum feria quinta post dominieam Palmarum, to iest w czwartek przed Wielką Niedzielą roku Pańskiego 1746go dnia 7go kwietnia tercio, za pozwoleniem wielmożnego jego mosci pana Kominka na ten czas dzierzawce klucza uszefskiego, takze za administratora pana Gąsiorowskiego, przy bytnosci uczciwego pana woyta, to iest Piotra Ptasnika woyta jaworskiego, przy bytnosci przysieznych Woycieha Bayda y Jakubie Dulianie, takze Jozefie Jewole, przy Janie Mlecku, przy Kukli Woyciehu, przy Pawle Wroblu y inszych wielu wiary godnych.

Sprawa Andrzeia Pabiana z Biernatem Kazimierzem y z zoną iego powtorną. Przed urzedem ninieyszym stanąwszy obecznie obiedwie strony, to iest Andrzey Pabiąn z Kazimierzem Biernatem, będąc dobrze zdrowi na ciele y umysle y nie będą zadną złą radą namowięni, dobrze sie na to wprzod namysliwszy y zobopolnie sie między sobą naradziwszy, y z dziatkami y z zoną dobrze rozmowiwszy, dobrowolnie tenze pomięniony Kazimierz Biernat przed prawem wyzey pomienionem zeznał y słowem rzetelnie wyrzekł, iz przedał oyczyzney swoiey własney prąt trzy, ktore miał z oyca swego to iest Andrzeiowi Pabianow y małzonce iego powtorny Reynie Kuklonce. Ktore pręty leżą z iednej strony od miedze Jakuba Bayda, z drugiey strony od miedze Franka Gurgola, od potoku Nawiesnego az do granice łonowski, za sumę ztargowaną, to iest za złotych pułtrzecia sta złotych polskiey monety w polskley Koronie idący. A przedał mu te pręty wiecznemi czasi, ze wszystkiego sie wyrzekaiąc tak sąm siebie iako y dziatki swoie. Z zoną tylko se wymawia na rok łąki kawałek y pola ieden rok po iedney stronie drogi, a na drugi rok po drukiey stronie drogi. Przy tym dobrowolnie tenze Kazimierz Biernat y z zoną y dziatkami swemi blogosławi temuze Andrzeiowi Pabianowi y małzonce iego. Y wyrzekli sie iuz z tych prętow, nic ni na kogo nie zostawiaiąc, tak na dziatki swoie y wszystkich swoich pokrzewnych y powinowatych na tych prętach. A odebrawszy sumę wyzey mianowaną teraz in instanti przy zapisie, tenze Kazimierz Biernat kwitującego, ze sie mu dosic stało według targu, y prawo swoie wlewa na tego Andrzeia Pabiana y na małzonkę iego y dziatki iego, dobrowolnie mu puszczaiąc te pręty do uzywania. Y wolno mu tego kupna będzie uzywac, lub zamienic, darowac y na swoy pozytek obrocic, iako sie mu będzie podobało. Y zdał mu pod roscką zieloną według zwyczaiu prawnego. A przedał mu te pręty ze wszystkiemi przyległociami do tych prętow nalezącemi, to iest z sadem, polem y lasem, to iest wiecznęmi czasy, począwszy od potoku Nawiesnego az do granice łonowskiey, odcinaiąc y wyrzekaiąc wszytkie dziatki swoie y zonę swoię od tych prętow przedanych y wszytkich powinowatych y pokrewnych wiecznemi czasy. A ostatka obiedwie strony lid kupem sobie poprawiły tego kupna przy prawie wyzey pomienionym. Ktorzy go błogosławią.

Post scriptum. Roku Panskiego 1745 dnia 12go czerwca. Potwierdza sie powtornie dla lepszego utwierdzenia y ugrontowania tegoz zapisu. Ze sie wyzey nie wyraziło budynkow, teraz sie wyraza wszystkie, to iest izby dwie, komory dwie, iedna od wsi, druga ad pola, kumnata bez izby trzecia, stodoła, Są sieki dwa y plewnia, staien dwie przed okny, chlewow dwa, wozownie dwie y susarnia. Co sie działo przy ludziach wyzey wypisanych y to sie przy nich potwierdza. Kosztow złotych dwadziescia procz sumy na gorzałkę dla ludzi y na insze expensa wydanę przy tarku y zapisie. Na co sie podpisuię dla lepszego utwierdzenia. Kazimiesz Biernat nie umieiący pisac kładzie krzyz. Takze Jadwiga Biernatka nie umieiąca pisac kładzie krzyz. Antoni Gąsiorowski w niebytnosci wielmożnego jego mci pana Kuminga dobrodzieia iako podstarosci uszewskl ten zapis przedarzy y kupna approbuię, die 11 julii 1746.

2.

Roku Pańskiego 1746 dnia 25 lipca, za panowania jego mosci pana K. Kominka dzierżawce kluca uszewskiego, podstarościego pana Gąsiorowskiego, na ten czas woyta jaworskiego Piotra Ptasnika, także przy przysiężnych Jakubie Dulianie, Wojciechu Baydzie, Jąnie Mlecku, Kazimierzu Biernacie y innych ludzi wielu wiary godnych.

Sprawa Jędrzeia Fabiana z Woyciechem Wąsem. Stanąwsy tenze Wąs Woyciech przed prawem zwys opisanem wyrzekł rzetelnie zadną złą rad nawiedziony ani namówiony, ale się sąm namysliwsy y naradziwsy i z zonką swoią, iz przedał roli pręt swoi, który miał kupny od Gurgola,  zaraz go przedał Andrzeiowi Fabianowi y z diatkami iego, nie zostawuiąc na krewne swoie, powinowate swoie, wycina, wyląca y oddala, zadney części, zadny bliskosci, wlewa prawo na niego swoie na tego Andrzeia Fabiana wiecznemi czasy pod roscką zieloną. Wolno mu tego w pokoiu zazywac, dac, darowac, zamienic, na swoie potrzebe obrocic. A przedał mu to bez zadnego budynku y zadnego długu. Ciągnie się ten pret od Nawiesnego potoku az do granice łoniowskiey, z sadami, lasami, łąkami y wszytkiemi przyległościami. A lezy ten pręt z iedney strony Jąna Mlecka, z drugiey strony tego gruntu Biernatowskiego. A predał mu to za sumę pewną za złotych siedemdziesiąt z kostami. Czego sobie obiedwie strony pobłogosławiełyy litkupem obie poprawieły.

Nie umieiący pisac tenze Woyciech Wąs krzyziki kładą y z zonką. Ten zapis niewazny, poniewasz tu nie dołozono domostwa w przedarzy ani stodoły y sama się powinna podpisac.

Kolejnym dokumentem w jakim znajdziemy Pabijanów, jest sławna Metryka Józefińska z 1785 roku, czyli pierwszy kataster gruntowy Galicji. Przy brakach metrykalnych, dobrze sprawdza się ona w poznawaniu historii tego regionu. Według niej mamy dziewięciu kmieci (dodatkowo Regina Pabianka z mężem) o nazwisku Pabijan, którzy gospodarują na swoim. Część z nich z pewnością jest synami bądź wnukami wspomnianego Andrzeja, ponieważ położenie domów pokrywa się z opisem jego spraw. Już w owym czasie, aż do dziś, Pabijanowie są najliczniejszym rodem występującym w tej wsi. W 1785 roku mamy tam następujących kmieci:

dom nr 41 Józef Pabian (jedyny oddalony od reszty, czy pozostał na starych ziemiach Pabijanów, czy ożenił się w tym miejscu, póki co, nie wiem)

dom nr 78 Mateusz Pabian

dom nr 80 Wojciech Pabian

dom nr 82 Piotr Pabian

dom nr 83 Jacenty Pabian

dom nr 84 Jan Pabian

dom nr 87 Regina Pabianka i Szymon Kuras

dom nr 88 Piotr Pabian (mój bezpośredni przodek, 5xpra, inni jego potomkowie, już pod innym nazwiskiem, wciąż mieszkają w tym samym miejscu)

dom nr 94 Wojciech Pabian

dom nr 105 Andrzej Pabian

203
Dom nr 88 mojego 5xpradziada w Metryce Józefińskiej. Większość strony zajmuje spis jego majątku, z którego miał płacić podatek.

Mam nadzieję, że uda mi się odkryć jak te osoby były połączone (są księgi z tego okresu, ale na razie, nie miałem do nich dostępu). Na dzień dzisiejszy, udało się poprowadzić linie od mego przodka Piotra z domu nr 88, Piotra z domu nr 82, Jacka z nr 83, Jana z nr 84 oraz Wojciecha z nr 94. Linia wspomnianego Kaspra Pabiana pojawiła się pod nr 13 na początku XIX wieku i na razie nie jest mi wiadome, z którego z wymienionych wcześniej domów przybyli.

Podobnie jak górale podhalańscy, różne gałęzie rodów tego regionu, dla łatwiejszego rozróżnienia, posiadały swoje przydomki. Podobnie było z Pabijanami. Jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie, moi przodkowie byli we wsi nazywani „Rumcokami”, z racji tego, że mój prapradziad Roman Pabijan (ur w 1870 roku) dochował się siedmiorga dzieci. Pierwszy to mój pradziad Franciszek (o nim jest poprzedni wpis), dalej Jan, Karol, Roman, Maria (po ślubie Kuras), Ignacy i Wojciech. Roman, Maria i Wojciech pozostali w Łoniowej. Przydomki innych gałęzi Pabijanów to np. Cyprynioki, Kaźmirzoki, Kąjcoki czy Trocoki.

Roman Pabijan:

https://www.geni.com/people/Roman-Pabijan/6000000045166251906?through=6000000045165757905

011 20-29
Ślub moich pradziadków w Bilczycach, rok 1925. Obok pana młodego, jego rodzice, Roman Pabijan i Anna Pabijan z Kuklów. Drużbą jest jeden z braci Franciszka, prawdopodobnie Jan Pabijan. Z pewnością, na zdjęciu mamy jeszcze więcej Pabijanów z Łoniowej.
Jan i Maria Kuras (siostra Franciszka Pabijana) - w Loniowej
Koniec lat 40stych. W łoniowskim klimacie.  Maria Kuras (siostra pradziadka) z Pabijanów z rodziną.

Poszukiwania wciąż trwają. Wiele metryk, znajduje się w Archiwum Diecezji Tarnowskiej, której z racji pobytu za granicą, nie mam możliwości częstego odwiedzania. Szczęśliwie dla mnie, metryki zostały skopiowane przez Mormonów. Obecnie przechodzą oni na udostępnianie skanów mikrofilmów w sieci. Czekam, aż to nastapi, by móc ruszyć dalej w poznawaniu historii Pabijanów.

Myślę, że należy również wspomnieć, że w Brzesku raz na trzy lata organizowany jest Zjazd rodu Pabianów. Pierwszy odbył się w roku 2014, a jakoś na dniach ma odbyć się kolejny. Wzięło w nimi udział ok 200 osób. Poczytać na ten temat można pod poniższym linkiem:

http://www.brzesko.ws/DesktopModules/Articles/ArticlesView.aspx?tabID=0&ItemID=7427&mid=10640

Mariusz Pabijan

P.S. Na koniec, dwie ciekawostki ze wspomnień Kaspra Pabiana, których próżno szukać w innych miejscach. Ponoć pierwszy piec we wsi został postawiony przez jakiegoś Pabijana ok 1850 roku,  po jego powrocie z dwunastoletniej służby austriackiej. Posiadał on też pierwszą we wsi lampę. W drugiej połowie XIX wieku, znajdowała się kurna chata położona gdzieś na uboczu wsi, zwana „Wojtkówką”. Żył tam Wojtek z Pabijanów, samotnik i dziwak. Kim on był dokładnie, jednak nie wiadomo.

Źródła:

* „Wspomnienia” Kaspra Pabiana – jakiś dobry człowiek swego czasu, we fragmentach, umieścił je w sieci, niestety na dzień dzisiejszy nie mogę ich odnaleźć.

** Księga sądowa wiejska wsi Jaworsko – przeredagowaną księgę (jak również inne księgi) można znaleźć na stronie Tomasza Wiślicza: https://plebeanorum.wordpress.com/portfolio/uzupelnienia-do-katalogu-malopolskich-ksiag-sadowych-wiejskich/

Franciszek Pabijan i Anna Pabijan z domu Kaczmarczyk. Pradziadkowie

Pierwszy, poważniejszy wpis, więc chciałbym zacząć tak „rodzinnie”. Będzie to krótka historia o pradziadkach ze strony mojego taty. Są to najdalsi przodkowie, których życiorys jestem w stanie złożyć, praktycznie w całości. Prababcia przez całe życie zbierała fotografie, które udało się odnaleźć podczas przeprowadzki, kilka lat temu. Mając zdjęcia, cała historia nabiera wyrazistości. Tak więc, zaczynajmy…

Franciszek urodził się we wsi Łoniowa, koło Brzeska (parafia Porąbka Uszewska) 29 października 1899, jako najstarszy z tzw. „Rumcoków”, czyli dzieci Romana Pabijana i Anny z Kuklów (w następnym wpisie więcej o rodzie Pabijanów/Pabianów). Nie udało mi się niestety ustalić jakie były losy młodego Franca podczas I Wojny Światowej. Pod koniec wojny był już w wieku poborowym, więc mógł zaliczyć epizod w C.K. Armii. Za to z okresu powojennego, jest zdjęcie pradziadka we wczesnych mundurach Wojska Polskiego. Swoje więc musiał odsłużyć. Być może brał udział w Wojnie polsko-bolszewickiej. Jakiś czas po zakończeniu służby, Franciszek pracował jako pomoc młynarza w Wieliczce. Tam poznał swoją przyszłą małżonkę, a moją prababcię, Annę Kaczmarczyk. W tym czasie, jak inni chłopi z regionu, jeździła tam kupować węgiel od tamtejszych węglarzy (z Gdowa skąd pochodziła Anna, jest do Wieliczki 15 km).

stoi franiszek Pabijan
Z lewej, Franc Pabijan w polskim mundurze (charakterystyczny zygzak na kołnierzu), ok 1917 rok

Anna urodziła się 9 maja 1899, jako najstarsze dziecko Andrzeja Kaczmarczyka i Marianny z Godulów w Bilczycach koło Gdowa. Jej ojciec i wuj, który mieszkał niedaleko, walczyli na froncie w C.K. Armii podczas I Wojny Światowej (wuj zginał w 1916, jej ojciec powrócił szczęśliwie). Anna natomiast, musiała opiekować się swoim rodzeństwem oraz pomagać ciotce wdowie. Po wojnie, prawdopodobnie przez jakiś czas pracowała przy dworze w Stryszowie, gdzie zaprzyjaźniła się z niejakimi Chrostowskimi (niestety nie udało mi się dojść kim były te osoby).

prababcia Kaczmarczykowa z dziecmi
Zdjęcie rodziny Kaczmarczyków wysłane ojcu na front. Rok 1917. Od lewej:  Magdalena, Anna (najstarsza córka), Jan, matka Maria z Godulów, Maria, Aniela, Karolina.

Po poznaniu z Franciszkiem, mamy kilka wspólnych zdjęć min. z odpustu w Gdowie. W styczniu 1925 biorą ślub na Klinie w Bilczycach i przez jakiś czas tam mieszkają. Tutaj rodzi ich najstarsze dziecko, mój dziadek Czesław, w 1925 roku.

008 20-29
„Na pamiatkę odpustu w Gdowie 8 września 1924 kochanemu Franiowi współprzyjacielstwo”. Od góry od lewej: Wojciech Jamka, Magdalena Kaczmarczyk, Franciszek Pabijan, Maria Kaczmarczyk, Anna Kaczmarczyk.
011 20-29
„Na pamiątkę ślubu Anny i Franca Pabiana w roku 1925, 20 stycznia na Klinie”

Młodzi Pabijanowe, po krótkim pobycie w Bilczycach wyjeżdżają do pracy do Luksemburga, gdzie pracują w bliżej nieokreślonym dworze (jedno zdjęcie złej jakości). W Luksemburgu, w 1929 roku rodzi się ich drugi syn Aleksander. Później, przez pewien czas pracowali w Skandynawii (prawdopodobnie Dania), skąd zachowały się pojedyncze zdjęcia z wyjazdu do Sztokholmu (w 1936 roku). Na fotografiach z tego okresu, widoczna jest poprawa ich statusu materialnego. Niestety nie trwało to długo, ponieważ przyszedł kryzys lat trzydziestych i zostali zmuszeni do powrotu do Bilczyc. Ponoć mawiali, że z pobytu za granicą „ostał im się tylko kredens”. W Bilczycach znów zamieszkali z owdowiałą matką Anny, bratem i siostrą (reszta rodzeństwa bądź zmarła, bądź się wyprowadziła). Tutaj, w 1937 roku, rodzi się trzeci syn Jerzy, najlepiej znany mi z dzieci Franciszka i Anny. Krótko przed wojną Franciszek otrzymał pracę dozorcy (a także małe mieszkanie) w Krakowie przy ulicy Mazowieckiej. Tam też, na miesiąc przed wybuchem wojny, rodzi się ich najmłodsze dziecko i jedyna córka, Halina.

Franciszek i Anna z lewej ?
Od lewej: Magdalena Kaczmarczyk – siostra Anny, Franciszek Pabijan, Anna Pabijan
skanowanie0013
Ok 1943, Kraków. Od lewej: Aleksander, Jerzy, Anna, Halina, Czesław i Franciszek.

We wrześniu 1939 roku, Franciszek został zmobilizowany. Jego jednostka miała miała punkt zbiorczy w Lwowie ( więc była to najpewniej 38 DP rez. lub 55 DP rez.). Kiedy pradziad dotarł na miejsce, było już po Kampanii Wrześniowej i mógł wracać do domu. Ponoć jakiś człowiek dał mu rower i tak przedostał się do Krakowa. W czasie okupacji, Franciszek pod pseudonimem „Graj” (pradziadek całkiem dobrze radził sobie z organkami), działa w krakowskim AK w zgrupowaniu „Żelbet”. Jego legitymację można dziś zobaczyć w Muzeum AK w Krakowie. Z tego okresu pochodzi również krótka historia. Zaraz po rozpoczęciu Powstania Warszawskiego, wybrano grupę osób, które miały tam pojechać i wziąć w nim udział. W tej grupie był Franciszek „Graj”. Ponoć pradziadek nie miał tęgiej miny i pożegnał się z rodziną jakby miał już nie wrócić. Wrócił jednak… na drugi dzień. Okazało się, że Gestapo miało informacje o ich wyjeździe i zastawiło na nich pułapkę. Na szczęście kierownictwo „Żelbet” dowiedziało się o tym i wstrzymano wyjazd. Także z pomocy dla Powstańców nic nie wyszło.

Wszyscy szczęśliwie przeżyli wojnę i po 1945 roku cała rodzina nadal mieszkała w tym samym miejscu. Anna pracowała jako dozorczyni, a Franciszek dostał w pracę w ” Auto-Transporcie” gdzie zajmował się końmi.

Prawdopodobnie na przełomie lat 40-tych/50-tych, mój dziadek Czesław dostał powołanie do LWP (Wojska Ochrony Pogranicza) i został wysłany na wschód by wziąć udział w „Akcji Wisła”. Ciężko dojść do tego co tam się wydarzyło, w każdym razie Czesław zdecydował się zdezerterować. Ponoć powiedział, że nie dało się patrzeć na co tam się wyrabiało (postawmy się w jego sytuacji). Franciszek, żeby pomóc synowi, poprzez znajomego lekarza z AK, załatwił fałszywe papiery stwierdzające problemy psychiczne, a także czasowy pobyt w szpitalu psychiatrycznym. W ten sposób Czesławowi udało się uniknąć odpowiedzialności, jednak wszystkie te doświadczenia bardzo zmieniły tego pełnego życia chłopaka (wystarczy spojrzeć na jego zdjęcia z młodości :)). Lekarz AK, o którym mowa, ponoć jakiś czas potem został rozstrzelany.

Anna i Franciszek Pabijanowie
W odwiedzinach. Rok 1962. Anna i Franciszek.

Kolejnym problemem jaki spotkał Pabijanów w tym czasie, była gruźlica. II Wojna Światowa oraz warunki życia po wojnie sprawiły, że choroba zbierała swoje żniwo. W roku 1950 zgony na gruźlicę stanowiły 10% ogólnej liczby zgonów, a 1965 roku, zarejestrowanych było 309 tys osób cierpiących na gruźlicę płuc. Cała czwórka potomstwa Franciszka i Anny na nią chorowała i większość lat pięćdziesiątych spędzała na leczeniu w sanatoriach. Choroba prawdopodobnie nie ominęła też Anny, która również widnieje na zdjęciach z sanatorium.

Początek lat sześćdziesiątych to już całe pasmo nieszczęść. W 1962 roku na gruźlicę umiera żona Jerzego, Kazimiera z domu Podlińska, w wieku zaledwie 28 lat. Następnie, 21 lutego 1963 na zawał serca umiera Franciszek. Pod koniec życia, od ciężkiej pracy, był już schorowanym człowiekiem. Miesiąc po nim, 26 marca 1963 na gruźlicę umiera Aleksander (lat 34) pozostawiając po sobie syna. To jednak nie było wszystko, bo już dwa miesiące później 10 maja, w sanatorium w Bulowicach, wieku 38 lat, zmarł mój dziadek Czesław. Jego żona Michalina z domu Hanek przeżyła go o 8 miesięcy. Zmarła, również na gruźlicę, 19 stycznia 1964. Pozostawili po sobie syna i córkę.

Doprawdy, nie wiem jak, ale po tym strasznym roku Anna doszła do siebie, i po zburzeniu kamienicy na Mazowieckiej, razem z córką Haliną i jej świeżo poślubionym mężem, zamieszkali na ul. Mostowej w Krakowie. Ostatnie lata Anna spędziła w spokoju, zajmując się wnukami. Przeżyła jeszcze 15 lat, a wiedząc, że zbliża się koniec poprosiła aby zawieziono ją do domu rodzinnego do Bilczyc. Tam zmarła 13 maja 1979. Ostatnim jej życzeniem było, aby dano jej zapalić papierosa. Ponoć nigdy tego nie robiła i chciała zobaczyć co inni w tym widzą. Wypaliła całego.

Dopełnijmy historię pozostałych dzieci Franciszka i Anny. Halina, po ślubie nosiła nazwisko Kuzyk. Była doktorem przy Katedrze Chemii Nieorganicznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zmarła w 1991 roku, w Krakowie. Myślę, że po śmierci Anny, ona przejęła pałeczkę głowy rodziny . Dzięki temu wszystkie gałęzie potomków, nadal utrzymują ze sobą kontakt. Z dzieciństwa pamiętam, organizowane przez nią duże, rodzinne wigilie, na ponad 20 osób. Najdłużej z całej czwórki żył Jerzy. Był kilkakrotnie żonaty i jaki pisałem, wiele lat spędził, lecząc się w sanatoriach. Zmarł w 2014 roku w Krakowie, więc miałem czas lepiej go poznać i część tej historii pochodzi od niego. Wnuki i prawnuki Anny i Franciszki żyją dziś w Krakowie, Gdyni, Bydgoszczy, a także Irlandii i Norwegii.

Mariusz Pabijan

P.S. Link dla zainteresowanych do profilu pradziadka na geni.com (można oczywiście przejść od niego do profili innych członków rodziny):

https://www.geni.com/people/Franciszek-Pabijan/6000000045165757905

Tzw. Wstępniak

Pierwszy wpis, zatem wypadałoby napisać coś o sobie, może również kilka słów co do samego bloga. Na początek kwestia techniczna: żaden ze mnie pismak, więc nie spodziewaj się kwiecistych zwrotów i wyszukanych onomatopei.

No dobrze, zaczynajmy.

Urodziłem się w Krakowie. Na dzień dzisiejszy mam 34 lata. Od 2012 roku mieszkam w Norwegii. Zawsze bardzo interesowałem się historią. Piastowie, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Wikingowie, Rzym, Wojny Światowe. Ale nie tak podręcznikowo, tylko bardziej ze strony wpływu jednostki na historię. Jasienicę, który właśnie w ten sposób ukazuje historię, połknąłem w kilka wieczorów. Wszelkiego rodzaju drzewka rodzin, kto był czyim dziadkiem itp. Tak to było niezwykle interesujące.

Z powodu pobytu za granicą moje poszukiwania są nieco ograniczone. Po archiwach buszuję tylko kiedy jestem w Polsce, więc skupiam się na internecie. Na szczęście ilość metryk dotycząca moich przodków jest zadowalająca, a w Polsce zawsze coś nowego wygrzebię 🙂 Genealogią zajmuję się hobbystycznie od kilku lat, natomiast od około 2 lat wziąłem się za to poważnie. Na dzień dzisiejszy dokopałem się do ok 200 przodków i ok 2 tysięcy krewnych. Jest nieźle, ale ciągle mam ochotę na więcej.

Według mojej dzisiejszej wiedzy moje korzenie są praktycznie w 100% chłopskie i małopolskie. W małej części zahaczają o południową część dzisiejszego województwa świętokrzyskiego. Pamiętam, kiedy zaczynałem interesować się tematem moich przodków, miałem taki syndrom, który dotyka dużą część poszukiwaczy przodków. A mianowicie: „być może jakaś szlachecka krew???”. Dziś już wiem, że jeżeli gdzieś jest, to tylko kropla, na dodatek mocno zubożała. Mogę powiedzieć, że z tego powodu jestem całkowicie zadowolony. Wgłębiając się w historyczną, polską wieś, zobaczyłem jak ciekawy i bogaty jest to temat. Dodatkowo, fakt, że połowa moich przodków pochodzi z chłopstwa dawnego cyrkułu tarnowskiego, które to dość negatywnie wpisało się w historię Polski, pozwoliło mi spojrzeć troszkę inaczej na to, czego uczono mnie w szkole i gdzie te moje korzenie się znajdują. Myślę jednak, że to jest temat na oddzielny wpis.

Co do samego bloga, to na tym moim poletku internetowym chciałbym skupić się, nie tylko, na rodzinie Pabijanów ale również innych rodzinach, z których pochodzili moi przodkowie. Chcę również napisać o miejscowościach, w których mieszkali moi przodkowie. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praniu.

Mam nadzieję, że może ktoś odnajdzie tutaj, również swoich przodków. Dlatego nie obawiaj się, i pisz do mnie jeżeli kogoś odnalazłeś (i nie tylko).

Poniżej przedstawiam nazwiska moich przodków (jak mówiłem, większość to Małopolska)

Nazwiska od strony mojego taty:

Pabijan – Łoniowa, Doły, parafia Porąbka Uszewska

Hanek – Rybna k. Krakowa, Kraków

Kaczmarczyk – Bilczyce, Grzybowa, parafia Gdów

Kukla – Łoniowa, Porąbka Uszewska

Godula – Bilczyce, Gdów

Kasperkiewicz – Rybna k. Krakowa

Mietła – Łoniowa

Marecik – Łoniowa

Kluska – Łoniowa

Migda – Łoniowa

Kuras – Łoniowa

Kaleta – Bilczyce (z Dziołu)

Urban – Bilczyce

Nazwiska od strony mojej mamy:

Czerw (do końca XVIII Czerwiec) – Wysocice, Czaple Wlk, Grzegorzowice Małe, Skała, Prądnik Korzkiewski, Będzin

Mucha – Przesławice, Celiny Przesławickie, Czaple Małe, parafia Miechów

Jakubek – Sułkowice, Rzeplin, parafia Minoga, parafia Smardzowice

Chwastek – Zagorzyce, parafia Miechów

Małupa – Pstroszyce, parafia Miechów

Markiewicz (również Markowicz) – Czaple Wielkie, Czaple Małe, Przesławice, Kalina Wlk, parafia Miechów

Piżuch – Rzeplin, parafia Minoga

Zuchowicz – Grzegorzowice Małe, Wysocice, Prądnik Czajowski (Korzkiewski), parafia Smardzowice

Słaboń – Grzegorzowice Małe, też Szreniawa

Karpała – Wysocice

Zieliński – Czaple Małe, Czaple Wlk. Władysław, Wysocice, parafia Siecechowice

Karczmarczyk (Kaczmarczyk) – Laski Dworskie, Grzegorzowice Małe

Gazda – Skała

Szostek – Skała

Adamek – Przesławice, Biskupice, parafia Miechów

Żur – parafia Miechów

Bogacz – parafia Miechów

Na razie tyle, ale ciągle rośnie…

Not to jeszcze linki i koniec tego wstępu.

Link do mojego ubogiego tematu na forum genealodzy.pl:

http://genealodzy.pl/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&p=351343&highlight=#351343

Jeżeli ktoś ma ochotę spojrzeć na drzewko geni.com, zapraszam:

https://www.geni.com/people/Mariusz-Pabijan/6000000044266958230

Mariusz

m_pabijan@tlen.pl